poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 19

Magnus podszedł bliżej Maryse i coś wyszeptał jej do ucha. Po chwili oddalili się, a Maryse pociągnęła ze sobą inkwizytora. Popatrzyli na czarodzieja i czekali aż pierwszy zacznie mówić.
- To zaklęcie wiążące, ale zupełnie inne niż połączenie Jace’a z Sebastianem. – przerwał – To jest potężniejsze. Domyślam się, że czar przeznaczony jest dla Clary. On chce się połączyć z nią więzią..- dłuższa chwila zastanowienia – miłości.
Inkwizytor i Maryse popatrzyli na siebie, a potem skierowali wzrok na czarodzieja. Nigdy nie mieli tak zdziwionych min jak teraz.
- Jaka więź miłości? – zapytał Inkwizytor.
- Tym zaklęciem Clary pokocha Sebastiana. Zrobi dla niego wszystko, bo będzie go kochać. Nie będzie już ona i Jace, ale ona i Sebastian, rozumiesz?
- Na świętego Razjela! – krzyknęła Maryse.
Inkwizytor przepchnął się przez Magnusa oraz Maryse i ruszył w stronę konsula. Przepychał się przez tłum, wyrwał jakiemuś nocnemu łowcy miecz anioła i skierował go w oskarżonego.
- Gdzie jest Jonathan?! – krzyknął wymawiając każde słowo bardzo powoli.
- Nie mam pojęcia! – krzyknął z bólu.
- Gdzie był ostatnio, zdrajco?
- W Paryżu! – zaryczał z bólu – Przestań! Proszę!... Błagam cię!
Pierwsza zainterweniowała Maryse i wyrwała miecz Inkwizytorowi. Popatrzał na nią ze złością.
- On nam się przyda, Felix’ie.
Odszedł bez słowa.

***
Poczułam więzy na rękach i nogach. Otwarłam oczy i zobaczyłam Sebastiana, który się schyla i jedną ręką chwyta moje nogi, a drugą plecy. Podnosi mnie z uśmiechem na twarzy, obraca się i teraz wszystko dostrzegam. Dave sortujący jakieś zioła, buteleczki z zawartością jakiej chyba nie chce poznać, papiery, pyłki, a obok czerwono-czarny pentagram, w którym jest demon. Zbliżając się do niego i uświadomiłam sobie to, zaczynam się szarpać na rękach brata. Zdecydowanie się tego nie spodziewał i lekko zatoczył się w tył. Krzyczałam i darłam się w niebo głosy, lecz nic to nie dawało. Szarpałam się i starałam uwolnić ręce i nogi, ale nic z tego. Sebastian ma talent do wiązania swoich sióstr! Usiadł na mnie i położył mi rękę na buzi, abym nie mogła już krzyczeć. Wierciłam się pod nim, a ten bezczelny dupek śmiał się. W końcu zabrakło mi sił i przestałam walczyć. Zbliżył twarz do mojej.
- Siostrzyczko, cieszę się, że już się uspokoiłaś. – mówił to z parszywym uśmiechem na twarzy! – A teraz proszę cię, żebyś była spokojna jak będę cię przenosić, dobrze? – jego czarne oczy spojrzały w moje i zdjął rękę.
- Nienawidzę cię! – krzyknęłam – Co ty wyprawiasz?!
- Zaraz zmienisz zdanie, kochanie.
Wziął mnie na ręce. Mimo, że szarpałam się w jego ramionach to i tak przegrałam. Po chwili byłam w pentagramie z bratem i demonem. W sumie obydwaj byli demonami!
- Przedstawiam ci Agaresa, księcia piekieł. – odezwał się Sebastian.
Spojrzałam na demona i dostrzegłam liczne razy na twarzy. Słyszałam o tym demonie z opowieści Jace’a. Mówił, że książę piekieł jak na demona ma miły wygląd jak też miał, ale miły wygląd to tylko pozory. Jest strasznie potężny i niebezpieczny. Gdyby został uwolniony, zniszczył by świat ludzi!
- Zaczynamy ceremonię? – zapytał Agares.
Ceremonia?! Jaka znowu ceremonia? Spojrzałam zszokowana i zdezorientowana na Sebastiana, a potem na Dave’a.
Zdobyłam z nim kontakt wzrokowy. Miał minę..zranioną? smutną?
- Co się dzieję? – wyszeptałam ze łzami.
- Powiedź jej, Jonathanie. – odezwał się Dave.
Sebastian obrócił i spojrzał na niego ze zdziwieniem. Pokazał palcem na mnie i teraz Sebastian całą swoją uwagę sprowadził do mnie. Podszedł, schylił się do mnie i przytulił. Otarł łzy spływające z mojej twarzy i patrząc na mnie zaczął mówić.
- Siostrzyczko..- zaczął – Pamiętasz historię, którą opowiadałem ci jak mieszkaliśmy razem? Tego dnia się pobiliśmy i wtedy ci ją opowiedziałem, a w późniejszym etapie uciekłaś.
- Masz na myśli tą o Kleopatrze? – Gdy kiwnął głową, kontynuowałam – nie rozumiem, co ona ma do tego..
- Nie rozumiesz?- przejechał ręką po jej policzku – Kocham cię, Clary i zaraz ty pokochasz mnie. W końcu będziemy razem, kochanie.
- Co? – krzyknęłam – Nie! Ty chcesz nas związać zaklęciem?!
- Dokładnie. – uśmiechnął się – Dave! Agares! Zaczynamy!

***

Gdy weszliśmy do Instytutu, zatrzymaliśmy się zdziwieni na samym progu. Maryse i kilku nocnych łowców zmierzała do nich, ubrana do walki. Podbiegliśmy do nich.
- Co się dzieje, matko? – zapytała Isabelle.
- Idziemy do Cichego Miasta.- spojrzała na Alec’a – Jesteś potrzebny w Sali anioła. Powiedź, że masz rozkaz ode mnie przesłuchać z Magnusem konsula.
- Co? Magnus tu jest? – zapytał nierozsądnie.
- Tak – powiedziała – Dowiedźcie się, co wie o Sebastianie.. natychmiast.
- A co my mamy robić? Stać i patrzeć? – Powiedział rozwścieczony Jace.
Maryse popatrzała na niego ze smutkiem.

- Przykro mi Jace. Nie możemy niczego zrobić, jeżeli nie dowiemy się gdzie jest. – na chwile się zamyśliła – Wy – wskazała na Isabelle i Jace – idziecie do zbrojowni i uzbroicie się oraz przygotujcie broń dla reszty. Szykuje się walka. – i poszli do drzwi wyjściowych.

4 komentarze:

  1. wreszcie ♥
    czekam na następne i więcej weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję, przyda się :)
    Następny przewiduje jutro bądź w czwartek ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo mi się podoba ♥
    czytanie tego bloga jest doskonałe na nudne wieczory
    z niecierpliwością czekam na kolejną notkę :)

    OdpowiedzUsuń