Rozdział
19
Magnus
podszedł bliżej Maryse i coś wyszeptał jej do ucha. Po chwili oddalili się, a
Maryse pociągnęła ze sobą inkwizytora. Popatrzyli na czarodzieja i czekali aż
pierwszy zacznie mówić.
-
To zaklęcie wiążące, ale zupełnie inne niż połączenie Jace’a z Sebastianem. –
przerwał – To jest potężniejsze. Domyślam się, że czar przeznaczony jest dla
Clary. On chce się połączyć z nią więzią..- dłuższa chwila zastanowienia –
miłości.
Inkwizytor
i Maryse popatrzyli na siebie, a potem skierowali wzrok na czarodzieja. Nigdy
nie mieli tak zdziwionych min jak teraz.
-
Jaka więź miłości? – zapytał Inkwizytor.
-
Tym zaklęciem Clary pokocha Sebastiana. Zrobi dla niego wszystko, bo będzie go
kochać. Nie będzie już ona i Jace, ale ona i Sebastian, rozumiesz?
-
Na świętego Razjela! – krzyknęła Maryse.
Inkwizytor przepchnął się przez Magnusa oraz Maryse i ruszył w stronę konsula. Przepychał
się przez tłum, wyrwał jakiemuś nocnemu łowcy miecz anioła i skierował go w
oskarżonego.
-
Gdzie jest Jonathan?! – krzyknął wymawiając każde słowo bardzo powoli.
-
Nie mam pojęcia! – krzyknął z bólu.
-
Gdzie był ostatnio, zdrajco?
-
W Paryżu! – zaryczał z bólu – Przestań! Proszę!... Błagam cię!
Pierwsza
zainterweniowała Maryse i wyrwała miecz Inkwizytorowi. Popatrzał na nią ze
złością.
-
On nam się przyda, Felix’ie.
Odszedł
bez słowa.
***
Poczułam
więzy na rękach i nogach. Otwarłam oczy i zobaczyłam Sebastiana, który się
schyla i jedną ręką chwyta moje nogi, a drugą plecy. Podnosi mnie z uśmiechem
na twarzy, obraca się i teraz wszystko dostrzegam. Dave sortujący jakieś zioła,
buteleczki z zawartością jakiej chyba nie chce poznać, papiery, pyłki, a obok
czerwono-czarny pentagram, w którym jest demon. Zbliżając się do niego i
uświadomiłam sobie to, zaczynam się szarpać na rękach brata. Zdecydowanie się
tego nie spodziewał i lekko zatoczył się w tył. Krzyczałam i darłam się w niebo
głosy, lecz nic to nie dawało. Szarpałam się i starałam uwolnić ręce i nogi,
ale nic z tego. Sebastian ma talent do wiązania swoich sióstr! Usiadł na mnie i
położył mi rękę na buzi, abym nie mogła już krzyczeć. Wierciłam się pod nim, a
ten bezczelny dupek śmiał się. W końcu zabrakło mi sił i przestałam walczyć.
Zbliżył twarz do mojej.
-
Siostrzyczko, cieszę się, że już się uspokoiłaś. – mówił to z parszywym
uśmiechem na twarzy! – A teraz proszę cię, żebyś była spokojna jak będę cię
przenosić, dobrze? – jego czarne oczy spojrzały w moje i zdjął rękę.
-
Nienawidzę cię! – krzyknęłam – Co ty wyprawiasz?!
-
Zaraz zmienisz zdanie, kochanie.
Wziął
mnie na ręce. Mimo, że szarpałam się w jego ramionach to i tak przegrałam. Po
chwili byłam w pentagramie z bratem i demonem. W sumie obydwaj byli demonami!
-
Przedstawiam ci Agaresa, księcia piekieł. – odezwał się Sebastian.
Spojrzałam
na demona i dostrzegłam liczne razy na twarzy. Słyszałam o tym demonie z opowieści
Jace’a. Mówił, że książę piekieł jak na demona ma miły wygląd jak też miał, ale
miły wygląd to tylko pozory. Jest strasznie potężny i niebezpieczny. Gdyby
został uwolniony, zniszczył by świat ludzi!
-
Zaczynamy ceremonię? – zapytał Agares.
Ceremonia?!
Jaka znowu ceremonia? Spojrzałam zszokowana i zdezorientowana na Sebastiana, a
potem na Dave’a.
Zdobyłam
z nim kontakt wzrokowy. Miał minę..zranioną? smutną?
-
Co się dzieję? – wyszeptałam ze łzami.
-
Powiedź jej, Jonathanie. – odezwał się Dave.
Sebastian
obrócił i spojrzał na niego ze zdziwieniem. Pokazał palcem na mnie i teraz
Sebastian całą swoją uwagę sprowadził do mnie. Podszedł, schylił się do mnie i
przytulił. Otarł łzy spływające z mojej twarzy i patrząc na mnie zaczął mówić.
-
Siostrzyczko..- zaczął – Pamiętasz historię, którą opowiadałem ci jak
mieszkaliśmy razem? Tego dnia się pobiliśmy i wtedy ci ją opowiedziałem, a w
późniejszym etapie uciekłaś.
-
Masz na myśli tą o Kleopatrze? – Gdy kiwnął głową, kontynuowałam – nie
rozumiem, co ona ma do tego..
-
Nie rozumiesz?- przejechał ręką po jej policzku – Kocham cię, Clary i zaraz ty
pokochasz mnie. W końcu będziemy razem, kochanie.
-
Co? – krzyknęłam – Nie! Ty chcesz nas związać zaklęciem?!
-
Dokładnie. – uśmiechnął się – Dave! Agares! Zaczynamy!
***
Gdy
weszliśmy do Instytutu, zatrzymaliśmy się zdziwieni na samym progu. Maryse i kilku
nocnych łowców zmierzała do nich, ubrana do walki. Podbiegliśmy do nich.
-
Co się dzieje, matko? – zapytała Isabelle.
-
Idziemy do Cichego Miasta.- spojrzała na Alec’a – Jesteś potrzebny w Sali
anioła. Powiedź, że masz rozkaz ode mnie przesłuchać z Magnusem konsula.
-
Co? Magnus tu jest? – zapytał nierozsądnie.
-
Tak – powiedziała – Dowiedźcie się, co wie o Sebastianie.. natychmiast.
-
A co my mamy robić? Stać i patrzeć? – Powiedział rozwścieczony Jace.
Maryse
popatrzała na niego ze smutkiem.
-
Przykro mi Jace. Nie możemy niczego zrobić, jeżeli nie dowiemy się gdzie jest.
– na chwile się zamyśliła – Wy – wskazała na Isabelle i Jace – idziecie do
zbrojowni i uzbroicie się oraz przygotujcie broń dla reszty. Szykuje się walka.
– i poszli do drzwi wyjściowych.
wreszcie ♥
OdpowiedzUsuńczekam na następne i więcej weny życzę
dziękuję, przyda się :)
OdpowiedzUsuńNastępny przewiduje jutro bądź w czwartek ^^
bardzo mi się podoba ♥
OdpowiedzUsuńczytanie tego bloga jest doskonałe na nudne wieczory
z niecierpliwością czekam na kolejną notkę :)
Uwielbiam :-)
OdpowiedzUsuń