Rozdział 18
Stałam, patrząc na
Sebastiana jak na idiotę. Czy on myślał, że mu uwierzę? Ojciec Jace’a nie żyje!
Imogen tak mówiła, Valentine tak mówił, Konsul! Każdy! Zrobił krok w moją
stronę podając mi rękę, ale od razu odskoczyłam. Jak mogę uwierzyć w te
kłamstwa? Gdy robiłam kroki w tył, poczułam kogoś za mną. W momencie gdy
miałam się odwrócić, ktoś zakrył mi usta dłonią. Szarpałam się, ale nic to nie
dało. Ostatnie co widziałam, to brata zbliżającego się do mnie z szerokim
uśmiechem.
***
Sebastian podszedł do
Clary i sprawdził jej tętno.
- Wszystko okej
Stephen, przygotuj ją. – popatrzył na niego.
- Chcesz to zrobić
teraz, Jonathanie? – spytał niepewnie – Jesteś tego pewny?
- Jak najbardziej.
Potrzebuję jej, a skoro zaklęcie jest gotowe, to nie ma co zwlekać.
Czarodziej bez dalszej
dyskusji, wziął dziewczynę na ręce i przeniósł do salonu. Położył ją z boku
pokoju i zaczął przygotowania do rytuału. Wziął krew demona i ostrożnie zaczął
rozlewać ją na podłodze. Starał się osiągnąć idealny kształt pentagramu. Gdy
skończył wyciągnął swoją księgę zaklęć i zaczął wzywać księcia piekła. Słysząc
łacińskie nawoływania Dave’a, Sebastian pojawił się w pokoju z tajemniczym
uśmiechem na twarzy. Przyglądał się w sam środek pentagramu i po chwili zaczęła
pojawiać się czarna mgła. Czarodziej mówił coraz donośniej, a potem pojawiła
się przed nimi zjawa.
-
Kto odważa się wzywać Agaresa? – powiedział.
-
Wielki Czarownik Bostonu, Agaresie.
Spojrzał
na niego z szerokim uśmiechem na twarzy. Obrócił się za siebie, rozglądając się
i skupił swój wzrok na Sebastianie i Clary.
-
Dzieci Morgensterna. – wybuchnął śmiechem – Jestem tu przez ciebie. – spojrzał
na Sebastiana.
-
Pragnę twojej pomocy, panie. – ukłonił się przed nim.
-
W naszym świecie jest o tobie głośno, Jonathanie. Czego pragniesz?
Sebastian
podszedł do Dave’a i wziął od niego starą kartkę ze zaklęciem. Wszedł do
pentagramu i podał ją demonowi.
-
Jesteś odważny przebywając ze mną. – wyrwał mu kartkę – Skąd masz moje
zaklęcie?
-
Eligos mi doniósł. – demon popatrzył na niego groźnie – I przypadkiem
powiedział też, że masz pięknego syna.
-
Ja nie mam syna! – krzyknął – Czego chcesz, Jonathanie?
-
Nikt się nie dowie w zaświatach o twoim synu, jeżeli połączysz mnie i moją
siostrę tym zaklęciem.
Agares
wyglądał na wkurzonego. Mógł stracić syna i zostać wygnanym oraz skazanym na
udrękę. Demony mają zakaz mieć dzieci, a jeżeli mają to zostaną wyciągnięte
konsekwencje. Czarownik, który powstaje z nasienia demona, aby można go zabić,
trzeba znaleźć ojca, żeby wymierzyć sprawiedliwość.
-
Zrobię to, ale chce więcej.
-
Zamierza ze mną negocjować?- uśmiechnął się – Agaresie, czego chcesz więcej?
-
Wolności. – popatrzał na niego.
-
Mamy umowę, Agaresie.
Demon
zdziwiony popatrzał na niego, a potem na czarownika. Skinął głową, a Dave
zniknął za drzwiami. Po chwili wrócił i podał mu koszyk potrzebnych rzeczy.
-
Wnieś dziewczynę, Jonathanie.
***
Magnus
siedział nad zaklęciami i w końcu udało mu się rozszyfrować je. Wziął jak
najszybciej płaszcz, z jego dłoni wyleciały szare płomienie i po chwili
zniknął. Pojawił się w Instytucie i popdził do Sali anioła. Wbiegł i zdziwił się na widok tego co zobaczył. Konsul siedział na krześle, a cichy brat poddawał go testowi
miecza. Widząc go Maryse, wstała i powiedziała:
-
Magnusie jest rozprawa. Czy to ważna sprawa?
-
Bardzo ważna. Rozszyfrowałem zaklęcie. – powiedział.
Cała
sala, włącznie z konsulem spojrzała na czarodzieja. Zdziwienie powiązane z szacunkiem
pokazywało się na ich twarzach. Pierwszy odezwał się konsul.
-
Nie powstrzymacie go! – i wybuchnął śmiechem.
Magnus
zbliżył się do winnego.
-
Gdzie jest Sebastian, Wilson?- powiedział wściekłym tonem.
Oskarżony
zaczął się tylko śmiać. Inkwizytor podszedł do niego i przyłożył mu miecz
anioła.
-
Jak długo współpracujesz z Jonathanem Morgensternem? - krzyknął.
Teraz
na całej Sali słychać było krzyk.
-
Przestań, Felix!
-
Odpowiedź, Richardzie!
-
Od samego początku.- wykrzyczał.
Maryse
wstała i podbiegła do nich.
-
Jaki ma plan Jonathan? – zapytała.
Konsul
popatrzał na nią i powiedział:
-
Spalić ten świat.- wybuchnął śmiechem poplątanym z krzykiem bólu.
Akcja szybko się rozwija :) Nie mogę się doczekać co będzie dalej! <3
OdpowiedzUsuńajj nie mogłam się doczekać <3
OdpowiedzUsuńCzekam ze zniecierpliwieniem na następne
PS.Zakocham sie w tym blogu
Jutro na pewno się pojawi następny rozdział, bo jest gotowy :D
OdpowiedzUsuńA tak będę dodawała co 3 dni <3
A nie możesz częściej? 3dni to trochę długo...
OdpowiedzUsuń