niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 18


Stałam, patrząc na Sebastiana jak na idiotę. Czy on myślał, że mu uwierzę? Ojciec Jace’a nie żyje! Imogen tak mówiła, Valentine tak mówił, Konsul! Każdy! Zrobił krok w moją stronę podając mi rękę, ale od razu odskoczyłam. Jak mogę uwierzyć w te kłamstwa? Gdy robiłam kroki w tył, poczułam kogoś za mną. W momencie gdy miałam się odwrócić, ktoś zakrył mi usta dłonią. Szarpałam się, ale nic to nie dało. Ostatnie co widziałam, to brata zbliżającego się do mnie z szerokim uśmiechem.

***
Sebastian podszedł do Clary i sprawdził jej tętno.
- Wszystko okej Stephen, przygotuj ją. – popatrzył na niego.
- Chcesz to zrobić teraz, Jonathanie? – spytał niepewnie – Jesteś tego pewny?
- Jak najbardziej. Potrzebuję jej, a skoro zaklęcie jest gotowe, to nie ma co zwlekać.
Czarodziej bez dalszej dyskusji, wziął dziewczynę na ręce i przeniósł do salonu. Położył ją z boku pokoju i zaczął przygotowania do rytuału. Wziął krew demona i ostrożnie zaczął rozlewać ją na podłodze. Starał się osiągnąć idealny kształt pentagramu. Gdy skończył wyciągnął swoją księgę zaklęć i zaczął wzywać księcia piekła. Słysząc łacińskie nawoływania Dave’a, Sebastian pojawił się w pokoju z tajemniczym uśmiechem na twarzy. Przyglądał się w sam środek pentagramu i po chwili zaczęła pojawiać się czarna mgła. Czarodziej mówił coraz donośniej, a potem pojawiła się przed nimi zjawa.
- Kto odważa się wzywać Agaresa? – powiedział.
- Wielki Czarownik Bostonu, Agaresie.
Spojrzał na niego z szerokim uśmiechem na twarzy. Obrócił się za siebie, rozglądając się i skupił swój wzrok na Sebastianie i Clary.
- Dzieci Morgensterna. – wybuchnął śmiechem – Jestem tu przez ciebie. – spojrzał na Sebastiana.
- Pragnę twojej pomocy, panie. – ukłonił się przed nim.
- W naszym świecie jest o tobie głośno, Jonathanie. Czego pragniesz?
Sebastian podszedł do Dave’a i wziął od niego starą kartkę ze zaklęciem. Wszedł do pentagramu i podał ją demonowi.
- Jesteś odważny przebywając ze mną. – wyrwał mu kartkę – Skąd masz moje zaklęcie?
- Eligos mi doniósł. – demon popatrzył na niego groźnie – I przypadkiem powiedział też, że masz pięknego syna.
- Ja nie mam syna! – krzyknął – Czego chcesz, Jonathanie?
- Nikt się nie dowie w zaświatach o twoim synu, jeżeli połączysz mnie i moją siostrę tym zaklęciem.
Agares wyglądał na wkurzonego. Mógł stracić syna i zostać wygnanym oraz skazanym na udrękę. Demony mają zakaz mieć dzieci, a jeżeli mają to zostaną wyciągnięte konsekwencje. Czarownik, który powstaje z nasienia demona, aby można go zabić, trzeba znaleźć ojca, żeby wymierzyć sprawiedliwość.
- Zrobię to, ale chce więcej.
- Zamierza ze mną negocjować?- uśmiechnął się – Agaresie, czego chcesz więcej?
- Wolności. – popatrzał na niego.
- Mamy umowę, Agaresie.
Demon zdziwiony popatrzał na niego, a potem na czarownika. Skinął głową, a Dave zniknął za drzwiami. Po chwili wrócił i podał mu koszyk potrzebnych rzeczy.
- Wnieś dziewczynę, Jonathanie.

***
Magnus siedział nad zaklęciami i w końcu udało mu się rozszyfrować je. Wziął jak najszybciej płaszcz, z jego dłoni wyleciały szare płomienie i po chwili zniknął. Pojawił się w Instytucie i popdził do Sali anioła. Wbiegł i zdziwił się na widok tego co zobaczył. Konsul siedział na krześle, a cichy brat poddawał go testowi miecza. Widząc go Maryse, wstała i powiedziała:
- Magnusie jest rozprawa. Czy to ważna sprawa?
- Bardzo ważna. Rozszyfrowałem zaklęcie. – powiedział.
Cała sala, włącznie z konsulem spojrzała na czarodzieja. Zdziwienie powiązane z szacunkiem pokazywało się na ich twarzach. Pierwszy odezwał się konsul.
- Nie powstrzymacie go! – i wybuchnął śmiechem.
Magnus zbliżył się do winnego.
- Gdzie jest Sebastian, Wilson?- powiedział wściekłym tonem.
Oskarżony zaczął się tylko śmiać. Inkwizytor podszedł do niego i przyłożył mu miecz anioła.
- Jak długo współpracujesz z Jonathanem Morgensternem? -  krzyknął.
Teraz na całej Sali słychać było krzyk.
- Przestań, Felix!
- Odpowiedź, Richardzie!
- Od samego początku.- wykrzyczał.
Maryse wstała i podbiegła do nich.
- Jaki ma plan Jonathan? – zapytała.
Konsul popatrzał na nią i powiedział:

- Spalić ten świat.- wybuchnął śmiechem poplątanym z krzykiem bólu.

4 komentarze:

  1. Akcja szybko się rozwija :) Nie mogę się doczekać co będzie dalej! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. ajj nie mogłam się doczekać <3
    Czekam ze zniecierpliwieniem na następne
    PS.Zakocham sie w tym blogu

    OdpowiedzUsuń
  3. Jutro na pewno się pojawi następny rozdział, bo jest gotowy :D
    A tak będę dodawała co 3 dni <3

    OdpowiedzUsuń
  4. A nie możesz częściej? 3dni to trochę długo...

    OdpowiedzUsuń