czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 11

-Co? – zdziwili się – Jakiego demona?
- To jest naprawdę dziwne, że mówicie równocześnie.- spojrzeli na nią ostro – Nie wiem jakiego. Tego nam już nie zdradził.
- No to mamy wielki problem. – podsumował Jace.
- A co działo się na radzie? – spytała Isabelle.
- Dużo zamieszania. Wszyscy się obawiają kolejnego ruchu Sebastiana. Zginęła nocna łowczyni.
- Kto? –zdziwił się Jace.
- Helen Blackthorn.
- Jak podejrzewam zabił ją Sebastian.
- Demony, ale Clave uważa, że Sebastian je nasłał.
- To tylko spekulacje. – powiedziała Isabelle.
-Nie jestem tego taki pewien. To nie był jeden czy dwa demony. Zaatakowała ją około trzydziestu, a one nie podążają grupą. Zostały nasłane.
- Skąd Clave ma takie informacje? – oburzyła się.
- Był świadek.
- Kto? – zapytał Jace.
- Przyziemny ze wzrokiem.
- Co? Przecież mówili nam, że nie było przyziemnego ze wzrokiem od stu lat!- krzyczała Isabelle.
- Nie było takiego, który się do nas zgłosił, a to różnica Izzy. Jest to właściciel sklepu z antykami, ale nie chce mieć kontaktu z naszym światem. – powiedział Alec.
- To się zdziwi. – powiedział Jace.
- Co masz na myśli? – spytał Alec.
- Mam kilka pytań do niego.
Jace wziął kurtkę i zmierzał do drzwi, lecz drogę przeciął mu Alec.
- Czego nie zrozumiałeś, że nie chce mieć kontaktu z nami? Powiedział wszystko Clave i mamy zostawić go w spokoju.
- Clave to nie ja. – odburknął- Przesuń się, bo nie chce ci zrobić krzywdy.
- Jace! – skarciła go Isabelle.
- Alec nie będę siedział, nie robiąc nic. On ma wzrok i możliwe, że widział coś więcej. Sebastian.
- Sed lex, dura lex. –szepnął Alec.
- Pieprzyć prawo! – krzyknął – To chodzi o Sebastiana, a on ma Clary! Zrobię wszystko dla niej, bo ona zrobiła wszystko dla mnie.
- Kiedyś się naprawdę narazimy Clave. – posumowała Isabelle i ruszyła do drzwi – Idziecie? Mam ochotę skopać parę tyłków.

***
Siedziałam na łóżku obserwując jak Dave wyciągał z torby jakieś zioła, a Sebastian krąży wokół niego. Co chwile wygląda za okno, jakby się kogoś obawiał albo czekał. Po chwili Dave kiwnął mi palcem na znak, że mam podejść. Wykonałam jego polecenie i usiadłam obok niego. Wylał wodę na podłogę, wziął jakieś zielsko, które zaczęło płonąć w jego rękach i mówił słowa chyba z greckiego. Popatrzałam na kałużę, którą zrobił wylewając wodę. Zaczął pojawiać się w niej obraz. Widzę ulicę. Biegnie po niej Jace, a za nim Alec i Isabelle! Przyjrzałam się Jace’owi i dostrzegłam lekki blask z jego rąk i twarzy. Sebastian nie dał mu lekarstwa.
- Okłamałeś mnie! Nie dotrzymałeś umowy! – Krzyczałam.
- Uspokój się. – spojrzał na mnie ostro – Nie osądzaj mnie, jak nie wiesz co się stało. Przyniosłem mu i dałem, ale to jego decyzja czy wypije. Miałem mu dać lekarstwo i swoją umowę dotrzymałem, a czy wypije to nie mój interes.
- Oszukałeś mnie..- powiedziałam.
- Nie. Ja zrobiłem co do mnie należy.
- Musze go znaleźć i mu powiedzieć, żeby to wypił. – podeszłam po swój płaszcz, lecz Sebastian zatrzymał mnie przy drzwiach.
- Po pierwsze nie możesz złamać umowy. – przybliżył się. – Po drugie znam szybszy sposób.
- Jaki?
- Ognisty liścik.

***
- Simon, możesz podać mi papiery, które leżą na stole w salonie?- zapytał znużony Magnus.
Chłopak podniósł się z kanapy i podszedł do stolika. Zerknął na papiery. Były napisane językiem którego nie zna, ale słowo ‘demone ‘ od razu rozpoznał. Podał je czarownikowi.
- W jakim to języku. –zaciekawił się Simon – I co to jest?
- Włoski. Teoria- jak stworzyć demona. Trzeba przeszkodzić Sebastianowi. – odpowiedział automatycznie.
- Masz zamiar pomagać nam? Jak wcześniej tu przyszliśmy nie chciałeś. – skomentował.
- Oh, pamiętasz. Nie chce wam pomagać ale muszę.
- Ze względu na Alec’a.
Na dźwięk tego imienia Magnus się cały spiął, a rumieńce wypłynęły na jego policzki i szyję. Widać jak jego ciało i umysł reaguję na same słowa o nim, a co dopiero na bezpośredni kontakt.
- Czemu nie jesteście razem, skoro się kochacie?- musiał zadać to nurtujące pytanie Simon.
- Nie zrozumiesz tego.
- To jest bez sensu. Jak dwoje ludzi się kocha, to powinno wystarczyć.
- Kochasz Clary i wam nie wyszło. – skomentował Magnus.
- To nie to samo. Kochamy się jak rodzeństwo, a nie jak kochankowie.
- To nie zmienia niektórych faktów, wampirze.
- Co was poróżniło? – zaczął – Albo kto?
- Śmiertelność. –odburknął.
- Serio? Takie coś poróżniło waszą miłość? – Oburzył się, popatrzył prosto w oczy czarownikowi – Jesteście idiotami. – I wyszedł z pokoju.

- Wiem, Simon, wiem. – szepnął Magnus.

5 komentarzy: