Rozdział 10
Obudziłam się. W
pokoju było ciemno, a ja leżałam na łóżku, otulona. Wygramoliłam się i
podeszłam do okna. Dalej byłam w Paryżu. Przeszukałam cały pokój, w
poszukiwaniu Sebastiana albo jakiejś wskazówki o jego planach.
- Pomóc ci
siostrzyczko?
Odwróciłam się
natychmiastowo. Patrzył na mnie z uśmiechem, opierając się o ścianę. Spojrzałam
na łóżku i wszystko sobie przypominałam. Ostatnie co pamiętam to jego rękę na
moich ustach, a potem…… ciemność.
- Co mi zrobiłeś? –
zapytałam wściekle.
- Uznałem, że jesteś
zmęczona i pragniesz snu. – podszedł bliżej.
- Co dokładnie mi
zrobiłeś? Co mi podałeś?- oburzyłam się.
- Środek usypiający. –
dotknął jej policzka, a ja odsunęłam się od niego.
- Dlaczego to
zrobiłeś?
- Bo próbowałabyś
uciec, a ja według naszej umowy musiałem uratować Jace’a.
Spojrzałam na niego.
Zupełnie zapomniałam o Jace. Na pewno wiedzą, że zniknęłam i dlaczego. Muszę go
zobaczyć. Muszę wiedzieć, że wszystko z nim dobrze.
- Chce…- zaczęłam –
Muszę go zobaczyć.
- Tego nie było w
naszej umowie, siostrzyczko. – szeroko się uśmiechnął.
- Nie mam pewności, że
dałeś mu lekarstwo. Musze go zobaczyć. – powiedziałam stanowczo.
- Zastanowię się. –
podszedł do niej i położył rękę na jej włosach – Co powiesz na mój prezent
urodzinowy, abyś wtedy spotkała się ze swoim chłopakiem? – uśmiechnął się.
- Ale to dopiero za
tydzień.- spojrzałam na niego.
- Tydzień poświęcisz
dla brata. Mnie dłużej nie widziałaś, kochanie. – powiedział.
- Nie mam pewności, że
mu podałeś lek, a z nim było coraz gorzej.
- Udowodnię ci, że
podałem mu lek, – powiedział – ale zobaczysz go dopiero w dniu urodzin.
- Jak udowodnisz?
- Chce ci kogoś
przedstawić.
Po chwili do pokoju
wszedł wysoki blondyn z bruzdą na policzku z rękami za sobą. Coś było
podejrzanego w tym mężczyźnie. Kto to jest i co robi z Sebastianem? I nie
rozumiem co on ma do udowodnienia, że z Jace’em wszystko w porządku.
- Witaj Clary, jak
dobrze pamiętam. – odezwał się – Wzywałeś mnie Sebastian. W czym mogę ci pomóc?
- Kim ty jesteś do
jasnej cholery! – krzyknęłam.
- Język, siostrzyczko.
–skarcił mnie Sebastian.
- Oh, daj spokój!-
zaczęłam – Kim on jest i czemu zna moje imię.
- Kochanie, poznaj
Dave’a Spooke’a, prawą rękę naszego ojca.
Nowo przybyły
wyciągnął rękę na znak poznania i teraz zorientowałam się z kim mam do czynienia.
Jego paznokcie były wielkimi pazura. Pierwsza myśl była, że stoi przede mną
demon, ale to byłoby za proste.
- Jesteś czarownikiem.
– szepnęłam.
- Bingo! – klaszcze Sebastian.
– Wiedziałem, że będziesz go znała.
- Mówiłeś, że
udowodnisz mi, że z Jace jest wszystko dobrze. – przypomniałam mu.
- Dlatego jest z nami Dave.
- Nie rozumiem. –
zdziwiłam się.
- Zaraz wszystko
zrozumiesz, siostrzyczko.
***
- Jace, gdzieś ty się
podziewał!! – Krzyczała Isabelle, od razu gdy Jace wszedł do Instytutu.
Zignorował ją.
Przeszedł obojętnie koło niej, nie zważając na krzyki. Myślał tylko o Clary. Chciał,
wręcz pragnął zabić Sebastiana. Za każdą krzywdę jaką im zrobił, że znowu ich
rozdzielił. Dał mu tylko kolejny powód, by go nienawidzić.
Wszedł do pokoju,
zamknął drzwi i osunął się z krzykiem i płaczem. Emocje wzięły górę.
***
Isabelle stała na
korytarzu i patrzała na drzwi do pokoju Jace. Nigdy tak się nie zachowywał. Coś
musiało się wydarzyć, ale to nie pora, aby go o to pytać. Otworzyły się drzwi do Sali
anioła i wszyscy obecni zaczęli wychodzić. Na czele był jak zwykle inkwizytor i
konsul. Za nimi szli nocni łowcy. Isabelle szukała wzrokiem Alec’a i po chwili
dostrzegła go obok Aline. Była zrozpaczona. Nie dziwię się jej. Kilka dni temu
zginęła jej partnerka. Brat widząc minę siostry, szepnął coś dziewczynie i
podbiegł do niej.
- Nie wrócił?- spytał
spanikowany.
- Wręcz przeciwnie.
Zamknął się w pokoju i nie chce nikogo widzieć.- powiedziała.
- Zaraz z nim
porozmawiamy, ale najpierw powiedz co u Magnusa.
- Idealnie, tęskni za
tobą.
- Co? –zdziwił się –
Izzy, nie o to mi chodziło. Pomoże?
- O to też ci chodziło
, braciszku. Pomoże. Mam pewne informacje, ale chce je powiedzieć też naszemu
buntownikowi.
Przytulił ją i razem poszedli
to pokoju adoptowanego brata. Drzwi nie były zamknięte na klucz, więc Alec
wszedł bez pukania. Jace leżał na łóżku tyłem do nich. W kącie zauważył zwiniętą
bluzkę z krwi i pełno papierków. To nie w jego stylu mieć bałagan. Po cicho
przybliżali się do niego, myśląc, że śpi. Gdy byli już blisko, Jace zaskoczył ich odwracając się do nich z małą buteleczką w ręku. Jego twarz wygląda jakby od
dłuższego czasu płakał.
- O boże Jace!-
Krzyczy Isabelle- Co się stało?- I już podbiega do niego, obejmując go.
- Co to jest? – mówi Alec,
pokazując na buteleczkę.
- Lekarstwo. –
odpowiada szeptem.
- Jakie lekarstwo? O
czym ty mówisz Jace? – pyta zdziwiona Isabelle.
- Lekarstwo na to całe
gówno z tym ogniem! – krzyczy- Przeze mnie on ją ma.- głos mu się załamał.
- Jace spokojnie. –
zaczyna Alec- Usiądź – Jace patrzy na niego ostro – albo stój, jak wolisz, ale
wyjaśnij nam wszystko od początku.
Po chwili udajło się mu
uspokoić oraz opowiedzieć o wizycie u Cichych Braci i spotkaniu Sebastiana. Po
całym tym wysiłku zaczął się trząść, powstrzymując łzy.
- No nieźle się
porobiło. – podsumowała Isabelle – Ja też mam pewne informacje od Magnusa.
Na dźwięk tych słów,
Jace nagle ożył. Zupełnie zapomniał, że rozdzielili się na grupy. Jak mógł o tym
zapomnieć. Cichy Bracia, nie potrafili określić dokładnego pobytu Clary. Wiedzą
tylko, że jest na wschód od nas.
- Dałam stelle
Magnusowi, aby odnalazł Clary. Nie potrafił jej znaleźć. Strasznie błądził jego
wskaźnik. Magnus ma podejrzenie, że przebywają w Francji, Włoszech albo nawet
Azji. Szukaliśmy sposobu jak ją znaleźć i wiem, że nasz czarodziej wezwał
demona, aby prosić o pomoc.
- Demona?- zdziwił się
Alec – Przecież oni nam nie pomogą.
- Też tak pomyślałam. –
odparła.
- Ale coś pomogli. – powiedział
Jace, słysząc ton głosu Izzy.
- Znaczy się nie
znalazł Clary. Magnus nad tym pracuje, ale dowiedzieliśmy się kilku informacji.
- Jakich? – spytał Jace.
- Sebastian ma jednego
potężnego sprzymierzeńca, który jest czarownikiem.
- A my mamy Magnusa. –
odparł Jace.
- Tak, ale mając na
myśli potężnego, to chodzi mi, że Magnus to przy nim pikuś.
- Czyli mamy jednego
więcej do unicestwienia. – wtrącił się Alec.
- To nie będzie łatwe,
zważając na plan Sebastiana.
- Jaki plan? –
powiedzieli chłopcy równocześnie.
Isabelle popatrzała na
jednego, a potem na drugiego i w końcu powiedziała.
- Stworzenia nowego
demona.
Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów.Widać że masz rękę do pisania.
OdpowiedzUsuńZajebista opowieść
OdpowiedzUsuńboskie boskie kocham
OdpowiedzUsuń