środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział 10

Obudziłam się. W pokoju było ciemno, a ja leżałam na łóżku, otulona. Wygramoliłam się i podeszłam do okna. Dalej byłam w Paryżu. Przeszukałam cały pokój, w poszukiwaniu Sebastiana albo jakiejś wskazówki o jego planach.
- Pomóc ci siostrzyczko?
Odwróciłam się natychmiastowo. Patrzył na mnie z uśmiechem, opierając się o ścianę. Spojrzałam na łóżku i wszystko sobie przypominałam. Ostatnie co pamiętam to jego rękę na moich ustach, a potem…… ciemność.
- Co mi zrobiłeś? – zapytałam wściekle.
- Uznałem, że jesteś zmęczona i pragniesz snu. – podszedł bliżej.
- Co dokładnie mi zrobiłeś? Co mi podałeś?- oburzyłam się.
- Środek usypiający. – dotknął jej policzka, a ja odsunęłam się od niego.
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Bo próbowałabyś uciec, a ja według naszej umowy musiałem uratować Jace’a.
Spojrzałam na niego. Zupełnie zapomniałam o Jace. Na pewno wiedzą, że zniknęłam i dlaczego. Muszę go zobaczyć. Muszę wiedzieć, że wszystko z nim dobrze.
- Chce…- zaczęłam – Muszę go zobaczyć.
- Tego nie było w naszej umowie, siostrzyczko. – szeroko się uśmiechnął.
- Nie mam pewności, że dałeś mu lekarstwo. Musze go zobaczyć. – powiedziałam stanowczo.
- Zastanowię się. – podszedł do niej i położył rękę na jej włosach – Co powiesz na mój prezent urodzinowy, abyś wtedy spotkała się ze swoim chłopakiem? – uśmiechnął się.
- Ale to dopiero za tydzień.- spojrzałam na niego.
- Tydzień poświęcisz dla brata. Mnie dłużej nie widziałaś, kochanie. – powiedział.
- Nie mam pewności, że mu podałeś lek, a z nim było coraz gorzej.
- Udowodnię ci, że podałem mu lek, – powiedział – ale zobaczysz go dopiero w dniu urodzin.
- Jak udowodnisz?
- Chce ci kogoś przedstawić.
Po chwili do pokoju wszedł wysoki blondyn z bruzdą na policzku z rękami za sobą. Coś było podejrzanego w tym mężczyźnie. Kto to jest i co robi z Sebastianem? I nie rozumiem co on ma do udowodnienia, że z Jace’em wszystko w porządku.
- Witaj Clary, jak dobrze pamiętam. – odezwał się – Wzywałeś mnie Sebastian. W czym mogę ci pomóc?
- Kim ty jesteś do jasnej cholery! – krzyknęłam.
- Język, siostrzyczko. –skarcił mnie Sebastian.
- Oh, daj spokój!- zaczęłam – Kim on jest i czemu zna moje imię.
- Kochanie, poznaj Dave’a Spooke’a, prawą rękę naszego ojca.
Nowo przybyły wyciągnął rękę na znak poznania i teraz zorientowałam się z kim mam do czynienia. Jego paznokcie były wielkimi pazura. Pierwsza myśl była, że stoi przede mną demon, ale to byłoby za proste.
- Jesteś czarownikiem. – szepnęłam.
- Bingo! – klaszcze Sebastian. – Wiedziałem, że będziesz go znała.
- Mówiłeś, że udowodnisz mi, że z Jace jest wszystko dobrze. – przypomniałam mu.
- Dlatego jest z nami Dave.
- Nie rozumiem. – zdziwiłam się.
- Zaraz wszystko zrozumiesz, siostrzyczko.

***
- Jace, gdzieś ty się podziewał!! – Krzyczała Isabelle, od razu gdy Jace wszedł do Instytutu.
Zignorował ją. Przeszedł obojętnie koło niej, nie zważając na krzyki. Myślał tylko o Clary. Chciał, wręcz pragnął zabić Sebastiana. Za każdą krzywdę jaką im zrobił, że znowu ich rozdzielił. Dał mu tylko kolejny powód, by go nienawidzić.
Wszedł do pokoju, zamknął drzwi i osunął się z krzykiem i płaczem. Emocje wzięły górę.

***
Isabelle stała na korytarzu i patrzała na drzwi do pokoju Jace. Nigdy tak się nie zachowywał. Coś musiało się wydarzyć, ale to nie pora, aby go o to pytać. Otworzyły się drzwi do Sali anioła i wszyscy obecni zaczęli wychodzić. Na czele był jak zwykle inkwizytor i konsul. Za nimi szli nocni łowcy. Isabelle szukała wzrokiem Alec’a i po chwili dostrzegła go obok Aline. Była zrozpaczona. Nie dziwię się jej. Kilka dni temu zginęła jej partnerka. Brat widząc minę siostry, szepnął coś dziewczynie i podbiegł do niej.
- Nie wrócił?- spytał spanikowany.
- Wręcz przeciwnie. Zamknął się w pokoju i nie chce nikogo widzieć.- powiedziała.
- Zaraz z nim porozmawiamy, ale najpierw powiedz co u Magnusa.
- Idealnie, tęskni za tobą.
- Co? –zdziwił się – Izzy, nie o to mi chodziło. Pomoże?
- O to też ci chodziło , braciszku. Pomoże. Mam pewne informacje, ale chce je powiedzieć też naszemu buntownikowi.
Przytulił ją i razem poszedli to pokoju adoptowanego brata. Drzwi nie były zamknięte na klucz, więc Alec wszedł bez pukania. Jace leżał na łóżku tyłem do nich. W kącie zauważył zwiniętą bluzkę z krwi i pełno papierków. To nie w jego stylu mieć bałagan. Po cicho przybliżali się do niego, myśląc, że śpi. Gdy byli już blisko, Jace zaskoczył ich odwracając się do nich z małą buteleczką w ręku. Jego twarz wygląda jakby od dłuższego czasu płakał.
- O boże Jace!- Krzyczy Isabelle- Co się stało?- I już podbiega do niego, obejmując go.
- Co to jest? – mówi Alec, pokazując na buteleczkę.
- Lekarstwo. – odpowiada szeptem.
- Jakie lekarstwo? O czym ty mówisz Jace? – pyta zdziwiona Isabelle.
- Lekarstwo na to całe gówno z tym ogniem! – krzyczy- Przeze mnie on ją ma.- głos mu się załamał.
- Jace spokojnie. – zaczyna Alec- Usiądź – Jace patrzy na niego ostro – albo stój, jak wolisz, ale wyjaśnij nam wszystko od początku.
Po chwili udajło się mu uspokoić oraz opowiedzieć o wizycie u Cichych Braci i spotkaniu Sebastiana. Po całym tym wysiłku zaczął się trząść, powstrzymując łzy.
- No nieźle się porobiło. – podsumowała Isabelle – Ja też mam pewne informacje od Magnusa.
Na dźwięk tych słów, Jace nagle ożył. Zupełnie zapomniał, że rozdzielili się na grupy. Jak mógł o tym zapomnieć. Cichy Bracia, nie potrafili określić dokładnego pobytu Clary. Wiedzą tylko, że jest na wschód od nas.
- Dałam stelle Magnusowi, aby odnalazł Clary. Nie potrafił jej znaleźć. Strasznie błądził jego wskaźnik. Magnus ma podejrzenie, że przebywają w Francji, Włoszech albo nawet Azji. Szukaliśmy sposobu jak ją znaleźć i wiem, że nasz czarodziej wezwał demona, aby prosić o pomoc.
- Demona?- zdziwił się Alec – Przecież oni nam nie pomogą.
- Też tak pomyślałam. – odparła.
- Ale coś pomogli. – powiedział Jace, słysząc ton głosu Izzy.
- Znaczy się nie znalazł Clary. Magnus nad tym pracuje, ale dowiedzieliśmy się kilku informacji.
- Jakich? – spytał Jace.
- Sebastian ma jednego potężnego sprzymierzeńca, który jest czarownikiem.
- A my mamy Magnusa. – odparł Jace.
- Tak, ale mając na myśli potężnego, to chodzi mi, że Magnus to przy nim pikuś.
- Czyli mamy jednego więcej do unicestwienia. – wtrącił się Alec.
- To nie będzie łatwe, zważając na plan Sebastiana.
- Jaki plan? – powiedzieli chłopcy równocześnie.
Isabelle popatrzała na jednego, a potem na drugiego i w końcu powiedziała.

- Stworzenia nowego demona.

3 komentarze: