poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział 8

Weszliśmy do klubu, w którym gra mój najlepszy przyjaciel. Zaczęłam szukać wzrokiem Isabelle, Alec’a i Jace’a. Szukałam, lecz nie potrafiłam ich dostrzec. Zamiast nich, zobaczyłam kogoś zupełnie innego. Mój braciszek stał pod barem, pijąc chyba drinka. Gdy popatrzył się na mnie, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Obróciłam się, a za mną stał Mike, przyglądał się mi z fascynacją. Muszę go jakoś zgubić i iść do Sebastiana.
- Mike.. ja muszę iść do toalety. Zajmiesz miejsca z przodu? Proszę.
- Jasne, nie ma sprawy.
Po chwili zniknął w tłumie. Powoli podeszłam do lady i usiadłam obok brata.
- Witaj siostrzyczko. Drinka? -  zapytał.
- Poproszę wino.
- Kieliszek wina dla tej pięknej kobiety. – powiedział do barmana.
Po chwili przede mną pojawił się kieliszek czerwonego wina. Wzięłam i pociągnęłam pierwszy łyk. Mój brat przyglądał mi się z uśmiechem na twarzy.
- Lekarstwo. – powiedziałam.
- Już chcesz przejść do tego tematu? Może najpierw spytasz się co u ciebie, braciszku albo tęskniłam! – powiedział parodiując mnie.
- Bardzo śmieszne. Sebastian lekarstwo. – powiedziałam stanowczo.
- Jak już chcesz tak, to lepiej się zapytaj jaka jest cena za lekarstwo. – uśmiechnął się szeroko.
- Jaka? – powiedziała ze strachem w głosie.
- Ty.
Podniosłam na niego wzrok i spojrzałam mu w oczy. On kłamie. On musi kłamać. To tylko zwykła zabawa w denerwowanie mnie i straszenie, ale musiałam zapytać.
- Ja? Chyba żartujesz.
- Nie, Clary. To co powiedziałem jest prawdą. Za uratowanie Jace płacisz sobą. Ja mu dam lekarstwo, a w zamian pójdziesz ze mną. Będziemy rodziną. – popatrzał na nią smutną miną – Chce mieć siostrę przy sobie.
- Ale… po co ci ja jestem? – zapytałam przestraszona.
- Powiedziałem ci. Chcę być ze siostrą. Chcę z tobą rozmawiać i spędzać czas. Chcę, żebyś mnie nie nienawidziła.
- Ja cię nie nienawidzę. – przypadkowo powiedziałam.
To z pewnością przez te wino!
- Co? – zdziwił się.
- Nie nienawidzę cię. – powtórzyłam.
- Jak mnie nie nienawidzisz, to…- zaczął- w takim razie co do mnie czujesz?
- Nie wiem.. – zaczęłam- czuję, że cię rozumiem jakkolwiek, ale ..
- Kochasz mnie? – spytał.
- Kocham Jace, a na ciebie to za wielkie słowo Sebastian.
- Ale nie umiesz określić co do mnie czujesz.
- Tak, ale na pewno to nie miłość.
Zbliżył się do niej.
- Więc ratujemy Jace czy nie? Twoja decyzja Clary, ale znasz cenę. – powiedział z lekkim uśmiechem.
Nie wiem co mam odpowiedzieć. Jace w życiu by mi nie pozwolił na taki układ, ale na moim miejscu wiadomo jak by postąpił. Usłyszałam w głowie słowa Sebastiana  ‘ zrobisz dla niego wszystko. Poruszysz nawet piekło lub niebo?’. - Miał rację. Zrobię dla niego wszystko nieważne jaka jest cena.
Popatrzałam na niego i zobaczyłam w nim zagubionego chłopca.
- Ratujemy. Zgadzam się na wszystko, tylko go uratuj Sebastian.
Uśmiechnął się szeroko. Wyglądał jak diabeł.
- Uratuję, a teraz chodź ze mną siostrzyczko.
Popatrzałam na dłoń wyciągniętą przede mną i przyjęłam ją.

***
- Widziałaś może Clary albo Mike? Nie odbiera ode mnie telefonu.- powiedział Jace do Izzy.
Siedzieli w pierwszym rzędzie. Izzy była zajęta patrzeniem na Simona, a Alec esemesowaniem z Magnusem. Jace cały czas niespokojnie rozglądał się po sali i szukał ich wzrokiem.
- Spokojnie Jace. Może kolacja się przedłużyła.
- Nie bądź zazdrosny. – skomentował Alec.
- Będę, ale nie o to chodzi. Mam dziwne przeczucia co do Clary.- położył rękę na sercu – czuję tutaj, ze jest coś źle.
Isabelle popatrzała na niego jak na idiotę. Potem zerknęła na Alec’a i dostrzegła zagubionego.
- Pocieszę cię i uspokoję. Znalazłam Mike. Jest koło toalety damskiej.
- Zaraz wracam.-Jace zerwał się i już pędził do Mike.
- Jace.. –krzyknęła Isabelle- Cholera jasna! – i pobiegła za nim.
Potem zerwał się Alec, a Simon widząc ich zaczął mieć dziwne przeczucia.
- Gdzie jest Clary? – zaatakował pierwszy Jace.
- Nie wiem.. – zaczął – powiedziała mi, że idzie do łazienki, a ja mam zając miejsca w pierwszy rzędzie, ale minęło już piętnaście minut, a ona dalej nie wróciła.
- Co?! – krzyknęła Isabelle – Jak to nie wróciła?
Jace wbiegł do Damskiej łazienki.
- Clary! Clary! Jesteś tu? Clary! – Krzyczał.
- Nie ma jej tutaj, Jace. – powiedział Alec.
- Dobra nie panikujmy. – zaczęła Isabelle – Na pewno pomyliła się i zgubiła w tłumie. Rozdzielimy się i ją znajdziemy. Jace i ja pójdziemy razem do baru i w tamte okolice, a wy tam – pokazała przeciwny kierunek.
Po chwili wszyscy już pędzili w wyznaczone kierunki. Jace wyglądał jakby miał się rozpłakać zaraz. Przeciskali się przez tłum i dotarli do Baru.
- Widział pan dziewczynę z burzą rudych włosów, niska, zielone oczy.
- Chyba tak. Czy miała na sobie czarną bluzkę? – zapytał barman.
- Tak, to ona. Gdzie ona jest? Widział pan gdzie poszła? – pytał przestraszony, ale jednocześnie uspokojony Jace.
- Wyszła z jakimś chłopakiem.
- Mike jest w środku. – powiedziała Isabelle.
- Ja widziałem jak wychodziła. Chyba to jej brat, a przynajmniej on się do niej zwracał siostrzyczko.
Po tych słowach jakikolwiek spokój, który Jace miał w sobie, zniknął. Poczuł mrowienie na całym ciele.
- Czy on miał biało-srebrne włosy? –zapytała Isabelle.
- Tak. Miły gościu.
- Bardzo. Gdzie poszli, w którą stronę?
- Tamtymi drzwiami – pokazał palcem na tylne wyjście- jakieś pięć minut temu.

Jace zaczął biec do drzwi, a Izzy za nim. Wyszli na zewnątrz, lecz nic nie widzieli. Jace podbiegł do ściany naprzeciwko i coś podniósł. Stella. Stella Clary.

4 komentarze: