środa, 14 maja 2014

Rozdział 22

George Verlac wbiegł do instytutu i podążył do Sali anioła. Drzwi były otwarte, a na miejsce gdzie powinien być związany konsul, zostało tylko puste krzesło z poprzecinanymi linami. Podszedł bardzo powoli, przyglądając się krzesłu. Eric Colborn szedł za nim, a widząc zmasakrowaną Salę najpierw na jego twarzy pojawił się strach zmieszany ze zdziwieniem, a potem zaczął rzucać liczne przekleństwa pod nosem.
- Poszukajmy jakiś śladów, a potem zadzwonimy do Maryse. – powiedział Verlac.
Eric poszedł w przeciwną stronę Sali. Na początku szukał czegokolwiek w kawałkach szkła, które były porozrzucane na podłodze. Jedyne co znalazł to potrzaskane zdjęcie Maryse z całą rodziną oraz papiery, które miały zostać dostarczone do Clave. Nagle poczuł zimne powietrze na przedramieniu. Obrócił się, odsunął zasłonę i na jego twarzy odmalowało się przerażenie. Mur, który był wykonany z solidnej cegły jest…. rozwalony. Zdjęcia, które przedstawiały całe Clave są na dworze porozrzucane. Kto mógł zrobić takie szkody? Czyżby Konsul?
- George! – krzyknąłem – Chyba coś znalazłem.
Po chwili u boku Eric’a pojawił się Verlac.
- O cholera! – przeklął.
- Myślisz, że to Felix?- zapytał niepewnie.
- Nie. – pokręcił głową i podniósł rękę, w której trzymał lekko zakrwawiony miecz. – Uwolnili go.
Eric nie wiedział, co powiedzieć. Bał się odpowiedzi, ale wyszeptał.
- Masz na myśli.. – urwał.
- Sebastian i spółka? O tak. – popatrzał na niego – przeszukajmy instytut, może jeszcze są.
Popatrzał na przerażenie Eric’a.
- Masz… - podał mu miecz i kilka małych kuleczek – przyda ci się.
- Co to jest? – wskazał na kuleczki.
- Rzuć nimi w przeciwnika, a momentalnie zaśnie. – uśmiechnął się na widok twarzy Eric’a- pamiątka po prawdziwym Sebastianie, moim kochanym zmarłym wnuczku.

***

Jace jako jedyny nie użył windy i wbiegł po schodach. Przed pokojem prowadzącym do Clary, zatrzymał się i spróbował normalnie otworzyć drzwi, lecz okazały się zamknięte. Jednym szybkim, silnym kopnięciem wyważył drzwi i wbiegł do pokoju.
- Clary! – krzyczał – Kochanie!
Wszedł do pierwszego pokoju i to co zobaczył zszokowało go. Na podłodze, czarną krwią demonów jak się domyślił był namalowany pentagram. Zarysy czarnej mgły i proszku, tak samo jak trupi zapach wskazywał na obecność demona. Upadł na kolana i zobaczył skrawek papieru. Wziął go i powoli zaczął czytać:
„Lorem par nodus amoris daemones adiuva
Clary decimo affectus, qui animum
accidens Lilithh sic nobis”
Nie było całego tekstu, ale od razu wiedział co to oznacza.
- Nie.. nie zdążyłem.. to nie może być tak! – załkał.
- Może być, braciszku.
Jace momentalnie obrócił się i spojrzał na Sebastiana.
- Gdzie jest Clary?- mówił głośno, wypowiadając każde słowo bardzo powoli.
- W bezpiecznym miejscu, gdzie czeka na swojego brata..o przepraszam nowego chłopaka. – uśmiechnął się szeroko.
- Ty to masz marzenia. Nie kocha cię na prawdę. – popatrzał na niego – Nikt cię nie kochał, nawet twój ojciec wolał mnie niż ciebie.
Sebastian podskoczył do Jace i z całej siły rzucił nim o ścianę.
- Nie mam ojca. – powiedział spokojnie.
- Własna matka cię nienawidzi i pragnie cię zabić. – zaczyna się śmiać.
- Moją matką jest Lilith. – popatrzał na niego.
- Żyjesz w świecie iluzji, Sebastian. – powiedział – a Clary wygra z tobą.. prawdziwa miłość wygra, a ona cię nie kocha i nigdy nie pokocha.
- Miłość czyni nas kłamcami, braciszku. – uśmiechnął się szeroko.
Wymierzył jeszcze kilka mocnych kopnięć w leżącego Jace’a po czym podszedł do przeciwległej ściany. Słyszał już głosy nadchodzących przyjaciół.
- Do zobaczenia, bracie. – po czym przeszedł przez portal.

***
Maryse siedziała w biurze, oczekując na telefon od któregoś z nocnych łowców albo na informacje od Cichych Braci. Przeglądała papiery różnych czarowników. Zatrzymała się na Czarowniku Los Angeles, ponieważ go kojarzyła. Od razu poznała swojego dawnego przyjaciela z lat młodości. Logan Lovestern był najlepszym jej przyjacielem, dopóki nie wstąpiła do kręgu Valentine’a. Namawiał ją, żeby uciekła z nim bo wiedział, że skończy się to rozlewem krwi, ale nie słuchała jego gadania. Wiedziała, że ma dar przepowiadania przyszłości, lecz wtedy w oczach miała tylko Valentine i jego przemowy o lepszym życiu. Logan nie mógł jej pomoc, a musiał jak najszybciej wyjechać. Noc przed opuszczeniem Idrisu przyszedł pożegnać się z nią. Wszedł przez okno do jej sypialni. Wiedział, że Robert będzie ciężko pracował u Valentina więc kochankowie mieli wolną przestrzeń.
- Logan? – wyszeptała – Co ty tu robisz? Robert..     
- Jest z Valentine’em. – popatrzał na nią – Musimy się pożegnać, Mar.
- Co? – podbiegła do niego – Jak to, nie możesz mnie zostawić? Co z nami będzie?
- Mówiłem ci, że możesz jechać ze mną. Ja tu nie zostanę – spojrzał jej w oczy i ujął jej twarz w dłonie – Nie będę patrzał na klęskę.. waszą klęskę i śmierć niewinnych ludzi.
- Nie będziesz, obiecuję. – uwiesiła się na jego szyi i zaczęła całować usta.
- Kochanie..- urwał – Valentine zniszczy was wszystkich, a ja nie zdołam wam pomóc. Ostatnia decyzja Maryse jedziesz czy nie? – spojrzał na nią i lekko odepchnął.
- Nie mogę zostawić Alec’a. Jest taki mały. – łzy spłynęły po policzku.
- Weź go ze sobą. Zaopiekujemy się nim. – zbliżył się.
- A Robert? – popatrzała na niego – Nie mogę go zostawić!
- Nie kochasz go nawet! Czemu nie możesz, hę? – podniósł głos.
Spojrzała na niego i upadła na łóżko. Chwyciła się za brzuch i spojrzała na niego.
- Jestem w ciąży, Logan.
Spojrzał na nią z zaskoczeniem. Przez dłuższą chwilę się namyślał, po czym w końcu zrozumiał.
- Kochaliśmy się ostatnio kilka miesięcy temu.- odwrócił od niej wzrok – To jego dziecko.
- Przepraszam..
- Nic nie mów..- podniósł rękę na znak, aby się uciszyła – Nie chce znać szczegółów.
Spojrzał na nią ze smutkiem.
- Żegnaj Maryse.
- Logan! Poczekaj!
Zanim dobiegła do okna, on już zdążył wyskoczyć przez nie prosto na konia i wyruszyć w podróż.
Przypomniawszy sobie swoją przeszłość, zgięła kartkę na pół i włożyła sobie w stanik, aby nikt się nie zorientował.
Po chwili usłyszała chrząknięcie w drzwiach. Obróciła się, a o framugę był oparty brat Enoch.
- Znaleźliśmy dużą energię mocy w Paryżu, hotel vin, ale ustało. Bracia spodziewają się najgorszego.

- Dziękuję. – wstała – ruszymy tam i sprawdzimy to. – wyszła z pokoju, zostawiając cichego brata samego.

9 komentarzy:

  1. super nie mogłam się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też długo na to czekałem! :3
    Widzę że pojawiło się o wiele więcej opisów niż na początku. No i rozdziały stają się coraz dłuższe i bardziej emocjonujące.
    Brawo!
    Emersion

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale miałam minimalne problemy prywatne ;)

      Usuń
  5. Nominacja do Libster Award
    A więc zostałam nominowana do Liebster Awards 1 raz!!!!To dla mnie coś nowego i okropnie się ciesze.

    Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną pracę". Jest przyznawana dla blogów o najmniejszej liczbie obserwatorów, aby pomóc w rozpowszechnianiu ich. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań, następnie nominować 11 blogów (poinformować ich o nominacji pod najnowszym postem) i zadać im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.


    Moje pytania:
    1.Ile masz lat?
    16 lat ;)
    2.Twój idol?
    Jamie! David Tennant <3
    3.Imię twojej przyjaciółki/przyjaciela?
    Sonia, Sebastian i Wika :)
    4.Ulubiona książka?
    Nie mam jednej ale między innymi DA, DM, saga szeptem i Wampiry z Morganville.
    5.Twój ulubiony zwierzak?
    Mój pies :D
    6.Czy się interesujesz?
    Pisaniem, czytaniem, medycyna ;)
    7.Czytasz moje opowiadanie?
    tak ;)
    8.Ulubiony serial?
    Czysta krew, Pamiętniki wampirów, Dr Who, AHS i zaniegługo Wampiry z Morganville!
    9.Wolisz adidasy czy converse?
    Nic. Wolę to i to :D
    10.Ulubiony kolor?
    czarny ^^
    11.Jakie masz imię?
    Aleksandra :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Olka gratuluję nominacji, wydaje mi się, że twój blog jest bezkonkurencyjny, aż wprost nie mogę uwierzyć, że masz tylko 16lat bo piszesz jak długoletnia pisarka, przede wszystkim nie męczysz czytelnika bzdetami a powodujesz że człowiek czeka z zapartym tchem na to co dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję.. nie sądziłam, że komukolwiek spodoba się moje pisanie, ale wy motywujecie mnie do dalszego pisania czegokolwiek.. dziękuję wam ;)
      Naprawdę tak dobrze pisze? :D

      Usuń
  7. Super. Czekam na kolejne <3
    Ps. Zapraszam na mojego bloga z opowiadaniami. Liczę na twoją opinie
    http://opowiada-nia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń