sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 17

- Z przyjemnością wysłucham ich.- odpowiedział Sebastian i rozłożył się obok Dave’a na łóżku.
Jak można być tak zarozumiałym człowiekiem? Ah, racja. On jest diabłem w ludzkim ciele! Patrzałam na niego ze złością, bez słowa.
- Widzę, że jednak nie masz ich tak dużo, skoro nic nie mówisz. – uśmiechnął się.
- Kim on jest? – wskazałam na Dave’a.
Sebastian zmarszczył brwi i czoło.
- Czarodziejem? – odpowiedział ze zdziwieniem.
- Nie o to mi chodzi. Skąd ma zdjęcia naszej rodziny. – popatrzałam na niego – Twoje.
- ah, o to chodzi.
- Jestem przyjacielem rodziny.- przerwał nam Dave. – Mówiłem ci.
Patrzałam na niego jak na głupca. Czemu bardziej ufał mojemu ojcowi, a nie matce? Dobra, może i Valentine miał dar przekonywanie i potrafił manipulować ludźmi i wykorzystywał ich do swoich celów, ale widząc i wiedząc co zrobił swojemu dziecku nie powinien być po jego stronie! Czemu pomaga Sebastianowi? Powinien być po stronie Clave, po stronie Jocelyn,  przeciwko niemu!
- Czemu mu pomagasz? Co on ma, że mu służysz? – krzyknęłam.
- Nic nie ma. Naprawiamy świat, pamiętasz? – powiedział.
- To jest chore. Ty jesteś chory – wskazałam na Sebastiana.
Po tych słowach wybiegłam z pokoju. Słyszałam ciężkie buty brata za sobą. Wślizgnęłam się do łazienki i zamknęłam na zamek. Po chwili słyszałam mocne uderzenia w drzwi.
- Clary! Otwórz do cholery te drzwi! – krzyczał.
- Nie!
- Wywarze je, ale wtedy będziesz miała przechlapane!
- Chce prawdy! – krzyknęłam.
Przez dłuższy czas nic nie mówili. Było słychać tylko to jak głęboko oddycham.
- To Stephen Herondale. – powiedział.
Otworzyłam drzwi i popatrzałam na nich ze zdziwieniem.
- Kto?

***
Jace biegł przez cały czas i wpadł na kogoś. Popatrzył i od razu rozpoznał tą twarz.
- Simon!- krzyknął – Co ty tutaj robisz?
- To ja powinienem zapytać. – zdziwił się – Czekam na Izzy, a ty?
- Idę do Izzy.
- Co się stało? Masz minę, jakby ktoś zabił ci matkę! – powiedział Simon.
- Bo tak się czuję. Muszę iść do Jasnego Dworu, więc ..
- mam cię przepuścić i czekać tu jak słup. Zrozumiałem.
- Przepraszam Simon, ale nie mam czasu.
Ominął go i wbiegł do Jasnego Dworu. Szedł szybkim krokiem, aż zobaczył posłańca fearie Amadeusa.
- Gdzie się wybierasz nocny łowco? – zastąpił mu drogę.
- Do królowej.
- Na razie ma gości.
- Niech zgadnę. Piękną groźną kobietę i mężczyznę? Znam ich i ostrzegam, że jestem gorszy. Przepuść mnie.
- odpowiedział.
-Nie rozkazuj mi nocny łowco. Królowa nie informowała mnie o twojej wizycie, a aktualnie ma gości więc proszę uprzejmie poczekać.
- Ależ oczywiście Amadeuszu. – powiedział sarkastycznie Jace – poczekam.
Po czym przeskoczył mężczyznę i pobiegł do drzwi prowadzące do Królowej Jasnego dworu. Zobaczył Alec’a klęczącego przy władczyni , chyba prosił ją o coś. Tylko o co? Isabelle patrzyła na brata ze współczuciem. Na mój widok od razu się zdziwili, a jej wysokość się rozpromieniła.
- Spodziewałam się ciebie Herondale. – uśmiechnęła się.
- Jace – zaczęła Isabelle – co ty tu robisz?
Popatrzałem najpierw na nią, a potem przeniosłem wzrok na przyjaciela. Alec wstał i dopiero teraz zobaczyłem łzy w jego oczach.
- Mam pytanie do Damy Jasnego Dworu. – Skierował się do niej i ukłonił.
- To się nazywa szacunek do kobiet.- uśmiechnęła – Jakie pytania masz na myśli synu Stephena?
- Gdzie jest Clary? – popatrzał na nią- Co z nią jest?
Królowa popatrzyła na niego z podekscytowaniem. Wstała i zawołała kogoś z boku. Po chwili wszedł jakiś sługa i przyniósł catering.
- Proszę o odpowiedź, pani. – spróbował znowu.
- Wiem tyle, że przebywa z Jonathanem. Byli w wymiarze demonów, lecz gdzieś się przenieśli. – popatrzała na niego – nie wiem gdzie jest teraz, ale aktualnie nie wyczuwam zagrożenia życia u niej.
- Coś jest nie tak! – krzyknął. – Wiem, że coś jest nie tak, ale nie wiem co! Co on zamierza jej zrobić? Co miał na myśli, że zmieni się jej uczucie do mnie?
Popatrzała na niego wrogo.
- Jace, nie wiem co zamierza Jonathan. Skąd miałabym to wiedzieć? – zapytała niewinnie – Ale czuję, że gdy spotkasz ją następnych razem, będzie zupełnie inna.
- Nie kłam, że nie wiesz co zamierza! – krzyknął – Może byłem wtedy pod wpływem Sebastiana, ale wiem że współpracowaliście! Pomagasz mu!- powiedział oskarżycielskim tonem.
- Co?! – powiedziało razem rodzeństwo.
- Jak śmiesz tak do mnie mówić? Nigdy z nim nie współpracowałam!
- Czyżby? To kto mówił mu o zamiarach Clave? On to wiedział od Ciebie! – zaryzykował.
- Na twoim miejscu zaczęłabym martwić się o Clary. – powiedziała.
-Co? Czyli coś jej grozi? – wystraszył się Jace.
- Serce odda komuś innemu, skarbie i to cię bardzo zaboli. – patrzała mu w oczy – A wiesz co cię najbardziej zrani? Że nie będzie można jej pomóc
I po tych słowach rozpłynęła się w powietrzu.

***
Magnus siedział przy biurku trzecią godzinę z papierami, które przekazała mu Maryse. Dowiedział się, że to czar wiążący, ale nie wie zbytnio na czym polega i jakie są skutki. I co jego ojciec ma z tym wspólnego? Czyżby wplątał się w układ z Jonathanem? Nie zdziwiłoby to Magnusa. Już raz zdradził ich z Valentine, więc czemu nie miałby zrobić tego z jego synem? Przemyślenia przerywa telefon.
- Halo? – mówi znużonym głosem.
- Wiesz coś już? – Spytała Maryse.
- Niewiele. – odpowiedział.
- Cokolwiek się przyda, Magnusie.
- Wiem, tylko tyle, że to czar wiążący.
- Czar wiążący? – zdziwiła się – Coś takiego jak Jonathan zrobił Jace’owi?
- Nie mam pojęcia. Postaram się tego dowiedzieć jak najszybciej.
- Bardzo bym o to prosiła. – powiedziała – Sprawa jest jeszcze bardziej poważna niż myślałam.
- Przykro mi.
-To nie twoja wina, Magnusie.

- Chyba nie. – rozłączył się.

5 komentarzy:

  1. Bardzo dobry rozdział! Akcja szybko się rozwija, a tekst jest obfity w dialogi.
    Świetne!

    OdpowiedzUsuń
  2. ajj przeczytałam wszystkie rozdziały i są boskie ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co jest najlepsze..., że czytając te rozdziały przenosisz czytelnika do świata Nocnych Łowców a w oczekiwaniu na książkę Cassandry Clare twoje rozdziały to taka odskocznia i bardzo mile spędzony czas.czyta się to łatwo, szybko i przyjemnie i niech moc takiego pisania w dalszym ciągu będzie z tobą Nocny Łowco

    OdpowiedzUsuń