Rozdział 17
- Z przyjemnością
wysłucham ich.- odpowiedział Sebastian i rozłożył się obok Dave’a na łóżku.
Jak można być tak
zarozumiałym człowiekiem? Ah, racja. On jest diabłem w ludzkim ciele! Patrzałam
na niego ze złością, bez słowa.
- Widzę, że jednak nie
masz ich tak dużo, skoro nic nie mówisz. – uśmiechnął się.
- Kim on jest? –
wskazałam na Dave’a.
Sebastian zmarszczył
brwi i czoło.
- Czarodziejem? –
odpowiedział ze zdziwieniem.
- Nie o to mi chodzi.
Skąd ma zdjęcia naszej rodziny. – popatrzałam na niego – Twoje.
- ah, o to chodzi.
- Jestem przyjacielem
rodziny.- przerwał nam Dave. – Mówiłem ci.
Patrzałam na niego jak
na głupca. Czemu bardziej ufał mojemu ojcowi, a nie matce? Dobra, może i
Valentine miał dar przekonywanie i potrafił manipulować ludźmi i wykorzystywał ich do swoich celów, ale
widząc i wiedząc co zrobił swojemu dziecku nie powinien być po jego stronie!
Czemu pomaga Sebastianowi? Powinien być po stronie Clave, po stronie Jocelyn, przeciwko niemu!
- Czemu mu pomagasz?
Co on ma, że mu służysz? – krzyknęłam.
- Nic nie ma.
Naprawiamy świat, pamiętasz? – powiedział.
- To jest chore. Ty
jesteś chory – wskazałam na Sebastiana.
Po tych słowach
wybiegłam z pokoju. Słyszałam ciężkie buty brata za sobą. Wślizgnęłam się do
łazienki i zamknęłam na zamek. Po chwili słyszałam mocne uderzenia w drzwi.
- Clary! Otwórz do
cholery te drzwi! – krzyczał.
- Nie!
- Wywarze je, ale
wtedy będziesz miała przechlapane!
- Chce prawdy! –
krzyknęłam.
Przez dłuższy czas nic
nie mówili. Było słychać tylko to jak głęboko oddycham.
- To Stephen
Herondale. – powiedział.
Otworzyłam drzwi i
popatrzałam na nich ze zdziwieniem.
- Kto?
***
Jace biegł przez cały
czas i wpadł na kogoś. Popatrzył i od razu rozpoznał tą twarz.
- Simon!- krzyknął –
Co ty tutaj robisz?
- To ja powinienem
zapytać. – zdziwił się – Czekam na Izzy, a ty?
- Idę do Izzy.
- Co się stało? Masz
minę, jakby ktoś zabił ci matkę! – powiedział Simon.
- Bo tak się czuję.
Muszę iść do Jasnego Dworu, więc ..
- mam cię przepuścić i
czekać tu jak słup. Zrozumiałem.
- Przepraszam Simon,
ale nie mam czasu.
Ominął go i wbiegł do
Jasnego Dworu. Szedł szybkim krokiem, aż zobaczył posłańca fearie Amadeusa.
- Gdzie się wybierasz
nocny łowco? – zastąpił mu drogę.
- Do królowej.
- Na razie ma gości.
- Niech zgadnę. Piękną
groźną kobietę i mężczyznę? Znam ich i ostrzegam, że jestem gorszy. Przepuść mnie.
- odpowiedział.
-Nie rozkazuj mi nocny
łowco. Królowa nie informowała mnie o twojej wizycie, a aktualnie ma gości więc
proszę uprzejmie poczekać.
- Ależ oczywiście
Amadeuszu. – powiedział sarkastycznie Jace – poczekam.
Po czym przeskoczył
mężczyznę i pobiegł do drzwi prowadzące do Królowej Jasnego dworu. Zobaczył
Alec’a klęczącego przy władczyni , chyba prosił ją o coś. Tylko o co? Isabelle
patrzyła na brata ze współczuciem. Na mój widok od razu się zdziwili, a jej
wysokość się rozpromieniła.
- Spodziewałam się
ciebie Herondale. – uśmiechnęła się.
- Jace – zaczęła Isabelle
– co ty tu robisz?
Popatrzałem najpierw
na nią, a potem przeniosłem wzrok na przyjaciela. Alec wstał i dopiero teraz
zobaczyłem łzy w jego oczach.
- Mam pytanie do Damy
Jasnego Dworu. – Skierował się do niej i ukłonił.
- To się nazywa
szacunek do kobiet.- uśmiechnęła – Jakie pytania masz na myśli synu Stephena?
- Gdzie jest Clary? –
popatrzał na nią- Co z nią jest?
Królowa popatrzyła na
niego z podekscytowaniem. Wstała i zawołała kogoś z boku. Po chwili wszedł
jakiś sługa i przyniósł catering.
- Proszę o odpowiedź,
pani. – spróbował znowu.
- Wiem tyle, że
przebywa z Jonathanem. Byli w wymiarze demonów, lecz gdzieś się przenieśli. –
popatrzała na niego – nie wiem gdzie jest teraz, ale aktualnie nie wyczuwam
zagrożenia życia u niej.
- Coś jest nie tak! –
krzyknął. – Wiem, że coś jest nie tak, ale nie wiem co! Co on zamierza jej zrobić?
Co miał na myśli, że zmieni się jej uczucie do mnie?
Popatrzała na niego
wrogo.
- Jace, nie wiem co
zamierza Jonathan. Skąd miałabym to wiedzieć? – zapytała niewinnie – Ale czuję,
że gdy spotkasz ją następnych razem, będzie zupełnie inna.
- Nie kłam, że nie
wiesz co zamierza! – krzyknął – Może byłem wtedy pod wpływem Sebastiana, ale
wiem że współpracowaliście! Pomagasz mu!- powiedział oskarżycielskim tonem.
- Co?! – powiedziało razem
rodzeństwo.
- Jak śmiesz tak
do mnie mówić? Nigdy z nim nie współpracowałam!
- Czyżby? To kto mówił
mu o zamiarach Clave? On to wiedział od Ciebie! – zaryzykował.
- Na twoim miejscu
zaczęłabym martwić się o Clary. – powiedziała.
-Co? Czyli coś jej
grozi? – wystraszył się Jace.
- Serce odda komuś innemu,
skarbie i to cię bardzo zaboli. – patrzała mu w oczy – A wiesz co cię
najbardziej zrani? Że nie będzie można jej pomóc
I po tych słowach
rozpłynęła się w powietrzu.
***
Magnus siedział przy
biurku trzecią godzinę z papierami, które przekazała mu Maryse. Dowiedział się,
że to czar wiążący, ale nie wie zbytnio na czym polega i jakie są skutki. I co jego ojciec ma z tym wspólnego? Czyżby wplątał się w układ z Jonathanem? Nie zdziwiłoby
to Magnusa. Już raz zdradził ich z Valentine, więc czemu nie miałby zrobić tego
z jego synem? Przemyślenia przerywa telefon.
- Halo? – mówi znużonym
głosem.
- Wiesz coś już? –
Spytała Maryse.
- Niewiele. – odpowiedział.
- Cokolwiek się
przyda, Magnusie.
- Wiem, tylko tyle, że
to czar wiążący.
- Czar wiążący? –
zdziwiła się – Coś takiego jak Jonathan zrobił Jace’owi?
- Nie mam pojęcia.
Postaram się tego dowiedzieć jak najszybciej.
- Bardzo bym o to
prosiła. – powiedziała – Sprawa jest jeszcze bardziej poważna niż myślałam.
- Przykro mi.
-To nie twoja wina,
Magnusie.
- Chyba nie. –
rozłączył się.
Bardzo dobry rozdział! Akcja szybko się rozwija, a tekst jest obfity w dialogi.
OdpowiedzUsuńŚwietne!
Uwielbiam twój blog!
OdpowiedzUsuńajj przeczytałam wszystkie rozdziały i są boskie ♥
OdpowiedzUsuńDziękuję!! Dziś dodam kolejny <3
UsuńWiesz co jest najlepsze..., że czytając te rozdziały przenosisz czytelnika do świata Nocnych Łowców a w oczekiwaniu na książkę Cassandry Clare twoje rozdziały to taka odskocznia i bardzo mile spędzony czas.czyta się to łatwo, szybko i przyjemnie i niech moc takiego pisania w dalszym ciągu będzie z tobą Nocny Łowco
OdpowiedzUsuń