Rozdział 16
Gdy otworzyłam oczy,
znajdowałam się w łóżku w białej pościeli. Miałam na sobie stanowczo za krótką
koszulę męską. W pokoju było strasznie ciemno… Nie wiedziałam gdzie się
znajduję. Ostatnie co pamiętam to ból w wymiarze demonów… przejście przez bramę!
Powoli wstałam z łóżka i podeszłam do szafki. Znajdowało się na niej zdjęcie
Dave’a i mojego ojca. Gdy się odwróciłam, na ścianach znajdowało się więcej
zdjęć. Był na nich mały chłopiec o białych włosach. Mój brat Jonathan! Pozostałe fotografie przedstawiały całkowicie nie znane mi dziecko i jedno wydające się znajome. Poznałam go od razu po
oczach. Na myśl o Jace od razu się uśmiechnęłam. Nie miałam pojęcia kim jest
trzecie dziecko. Była to dziewczynka o brązowych włosach i oczach. Podeszłam do
szafki nocnej i wzięłam zdjęcie do ręki. Był na niej mój brat z tą dziewczyną.
Wydawała mi się znajoma, lecz nie kojarzyłam ją z nikim kogo znam. Wpatrywałam
się w nią, dopóki nie usłyszałam cicho chrząknięcia za mną.
- Księżniczka wstała. –
powiedział Dave za mną.
Kim dokładnie jest ten
człowiek? Potężny czarownik mojego ojca, który nie żyje. Jak był taki potężny
to czemu mu pomagał? Czemu nie wystąpił przeciwko niemu? A najważniejsze
pytanie.. Czemu pomaga mojemu bratu?
Odwróciłam się i
popatrzałam na niego. Dopiero teraz zorientował się co trzymałam w ręce. Uśmiechnął
się i usiadł obok mnie na łóżku.
- Widzę, że coś cię
zaciekawiło. – wskazał na zdjęcie – Poznajesz go?
Przesunęłam palcem po
zdjęciu zatrzymując się na Jonathanie. Wyglądał na normalnego. Patrząc na
zdjęcie nie widziałam jego mrocznych czarnych oczu. Było to małe, cudowne
dziecko.
- Mój starszy
braciszek. To jest Jonathan.- stwierdziłam.
- Tak. Zrobiłem je,
gdy byłem z Jocelyn, Valentine i Jonathanem na wycieczce. Był to piękny dzień.
Miał tutaj około 7 miesięcy, a już biegał jak szalony.
- Znałeś moją mamę ? –
zdziwiłam się – Sebastian nic mi nie powiedział.
- Znałem całą twoja
rodzinę, Clary.
- Kim ty naprawdę
jesteś? – zapytałam.
Chwilę się zamyślił.
- Można mnie nazwać
przyjacielem rodziny – uśmiechnął się.
- Dlatego teraz
pomagasz mojemu bratu zniszczyć świat? – oburzyłam się.
Zdziwił się. Naprawdę
się zdziwił!
- Zniszczyć? Chcemy go
naprawić, kochanie.
Prychnęłam.
- Uwierzyłeś mu w tą
bajkę? Jego celem jest zniszczyć ten świat.
- Nie znasz naszych
planów, więc nie dziwię się, że tak mówisz.
- Chyba ty nie znasz
jego! – krzyknęłam – Niby jakie plany.. oh, przepraszam kłamstwa ci
naopowiadał?
- To nie są kłamstwa. –
stwierdził – Nie powiemy ci o naszych planach, bo na razie nie można ci ufać.
Usłyszeliśmy cichy
śmiech w drzwiach. Odwróciłam się, a o futrynę opierał się Sebastian.
- Witaj, siostrzyczko.
– uśmiechnął się szerzej – Masz jakieś problemy?
Patrzałam na niego z
wrogością przez dłużą chwilę.
- Mam i dotyczą Ciebie,
braciszku.
***
- Dziękuję, Magnusie
za przybycie. – powiedziała Maryse.
Czarownik obrzucił
wzrokiem kobietę i ruszył w kierunku znaków. Dotknął ich i przejechał palcem.
Wyczuł straszną obecność demonów. Teraz miał pewność, w którym wymiarze
przebywają. Obejrzał się za siebie i dostrzegł pentagram na ziemi. Podszedł i
schylił się. Co jakiś kawałek były ułożone świeczki na końcach pentagramu. Trochę
dalej od znaku na podłodze leżała kartka. Podniósł ją, a gdy spojrzał na nią od
razu go zmroziło. Wszyscy popatrzyli po sobie, widząc minę czarownika.
- Magnusie, co tam
jest napisane? – spytał Inkwizytor.
Nie uzyskał jednak
odpowiedzi.
- Co się stało? –
zaniepokoiła się Maryse.
- Mamy olbrzymie
kłopoty, a ja nie wiem czy będę w stanie pomóc. – wykrztusił.
- Co? – zdziwiła się-
Magnus co tam pisze?
- Nie wiem, ale to pismo
mojego ojca.
***
Jace wstał z łóżka.
Spojrzał na szafkę i dostrzegł dwa listy. Pierwszy był od Isabelle i Alec’a.
„ Jace,
Poszliśmy do Królowej Jasnego Dworu. Potrzebujemy
informacji, które zebraliśmy, na które ona ma prawo znać odpowiedź. Wiemy od
Magnusa, że lekarstwo pomogło, ale minęły już 3 dni. Gdybyś się obudził, a
zawsze mam taką nadzieję to w Sali anioła powinien być cichy brat. Chcą cię
zbadać. Nawet nie myśl, żeby iść za nami.
Isabelle&Alec”
Zamknął go i sięgnął
po drugi. Od razu poznał pismo.. Sebastian.
„ Witaj braciszku,
Cieszę się, że w końcu wziąłeś lekarstwo. Powiedziałbym
ci to osobiście, ale muszę się siostrą zaopiekować. Pamiętasz ją? Mała, rude
włosy i zielone oczy. Ah, zapomniałem! Przecież ją kochasz. Wiedź, że ona Ciebie
też, ale wszystko się zmieni.. już niedługo.
Sebastian”
Widząc te słowa, Jace
zgiął list i rzucił na podłogę. Podszedł to szafy wyciągnął strój bojowy,
bronie i wybiegł z instytutu.
Świetne!
OdpowiedzUsuńBardzo wciąga, a akcja tak szybko się rozkręca.
Oby tak dalej!
Emersion :3
Każdy rozdział jest po prostu boski
OdpowiedzUsuńZajebiste
OdpowiedzUsuńkocham
OdpowiedzUsuń