wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 16

Gdy otworzyłam oczy, znajdowałam się w łóżku w białej pościeli. Miałam na sobie stanowczo za krótką koszulę męską. W pokoju było strasznie ciemno… Nie wiedziałam gdzie się znajduję. Ostatnie co pamiętam to ból w wymiarze demonów… przejście przez bramę! Powoli wstałam z łóżka i podeszłam do szafki. Znajdowało się na niej zdjęcie Dave’a i mojego ojca. Gdy się odwróciłam, na ścianach znajdowało się więcej zdjęć. Był na nich mały chłopiec o białych włosach. Mój brat Jonathan! Pozostałe fotografie przedstawiały całkowicie nie znane mi dziecko i jedno wydające się znajome. Poznałam go od razu po oczach. Na myśl o Jace od razu się uśmiechnęłam. Nie miałam pojęcia kim jest trzecie dziecko. Była to dziewczynka o brązowych włosach i oczach. Podeszłam do szafki nocnej i wzięłam zdjęcie do ręki. Był na niej mój brat z tą dziewczyną. Wydawała mi się znajoma, lecz nie kojarzyłam ją z nikim kogo znam. Wpatrywałam się w nią, dopóki nie usłyszałam cicho chrząknięcia za mną.
- Księżniczka wstała. – powiedział Dave za mną.
Kim dokładnie jest ten człowiek? Potężny czarownik mojego ojca, który nie żyje. Jak był taki potężny to czemu mu pomagał? Czemu nie wystąpił przeciwko niemu? A najważniejsze pytanie.. Czemu pomaga mojemu bratu?
Odwróciłam się i popatrzałam na niego. Dopiero teraz zorientował się co trzymałam w ręce. Uśmiechnął się i usiadł obok mnie na łóżku.
- Widzę, że coś cię zaciekawiło. – wskazał na zdjęcie – Poznajesz go?
Przesunęłam palcem po zdjęciu zatrzymując się na Jonathanie. Wyglądał na normalnego. Patrząc na zdjęcie nie widziałam jego mrocznych czarnych oczu. Było to małe, cudowne dziecko.
- Mój starszy braciszek. To jest Jonathan.- stwierdziłam.
- Tak. Zrobiłem je, gdy byłem z Jocelyn, Valentine i Jonathanem na wycieczce. Był to piękny dzień. Miał tutaj około 7 miesięcy, a już biegał jak szalony.
- Znałeś moją mamę ? – zdziwiłam się – Sebastian nic mi nie powiedział.
- Znałem całą twoja rodzinę, Clary.
- Kim ty naprawdę jesteś? – zapytałam.
Chwilę się zamyślił.
- Można mnie nazwać przyjacielem rodziny – uśmiechnął się.
- Dlatego teraz pomagasz mojemu bratu zniszczyć świat? – oburzyłam się.
Zdziwił się. Naprawdę się zdziwił!
- Zniszczyć? Chcemy go naprawić, kochanie.
Prychnęłam.
- Uwierzyłeś mu w tą bajkę? Jego celem jest zniszczyć ten świat.
- Nie znasz naszych planów, więc nie dziwię się, że tak mówisz.
- Chyba ty nie znasz jego! – krzyknęłam – Niby jakie plany.. oh, przepraszam kłamstwa ci naopowiadał?
- To nie są kłamstwa. – stwierdził – Nie powiemy ci o naszych planach, bo na razie nie można ci ufać.
Usłyszeliśmy cichy śmiech w drzwiach. Odwróciłam się, a o futrynę opierał się Sebastian.
- Witaj, siostrzyczko. – uśmiechnął się szerzej – Masz jakieś problemy?
Patrzałam na niego z wrogością przez dłużą chwilę.
- Mam i dotyczą Ciebie, braciszku.

***
- Dziękuję, Magnusie za przybycie. – powiedziała Maryse.
Czarownik obrzucił wzrokiem kobietę i ruszył w kierunku znaków. Dotknął ich i przejechał palcem. Wyczuł straszną obecność demonów. Teraz miał pewność, w którym wymiarze przebywają. Obejrzał się za siebie i dostrzegł pentagram na ziemi. Podszedł i schylił się. Co jakiś kawałek były ułożone świeczki na końcach pentagramu. Trochę dalej od znaku na podłodze leżała kartka. Podniósł ją, a gdy spojrzał na nią od razu go zmroziło. Wszyscy popatrzyli po sobie, widząc minę czarownika.
- Magnusie, co tam jest napisane? – spytał Inkwizytor.
Nie uzyskał jednak odpowiedzi.
- Co się stało? – zaniepokoiła się Maryse.
- Mamy olbrzymie kłopoty, a ja nie wiem czy będę w stanie pomóc. – wykrztusił.
- Co? – zdziwiła się- Magnus co tam pisze?
- Nie wiem, ale to pismo mojego ojca.

***
Jace wstał z łóżka. Spojrzał na szafkę i dostrzegł dwa listy. Pierwszy był od Isabelle i Alec’a.
„ Jace,
Poszliśmy do Królowej Jasnego Dworu. Potrzebujemy informacji, które zebraliśmy, na które ona ma prawo znać odpowiedź. Wiemy od Magnusa, że lekarstwo pomogło, ale minęły już 3 dni. Gdybyś się obudził, a zawsze mam taką nadzieję to w Sali anioła powinien być cichy brat. Chcą cię zbadać. Nawet nie myśl, żeby iść za nami.
Isabelle&Alec”
Zamknął go i sięgnął po drugi. Od razu poznał pismo.. Sebastian.
„ Witaj braciszku,
Cieszę się, że w końcu wziąłeś lekarstwo. Powiedziałbym ci to osobiście, ale muszę się siostrą zaopiekować. Pamiętasz ją? Mała, rude włosy i zielone oczy. Ah, zapomniałem! Przecież ją kochasz. Wiedź, że ona Ciebie też, ale wszystko się zmieni.. już niedługo.
Sebastian”

Widząc te słowa, Jace zgiął list i rzucił na podłogę. Podszedł to szafy wyciągnął strój bojowy, bronie i wybiegł z instytutu.

4 komentarze: