wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 14

Starałam się zasnąć, ale nie potrafiłam. Mogłam myśleć tylko o Jace’ie. Pragnęłam go zobaczyć, wtulić się w jego ramiona, namiętnie pocałować, powiedzieć ‘kocham cię’ i usłyszeć ‘ ja ciebie też’. Na razie nic z tego. Sebastian się nie zgodził. Mam czekać do swoich urodzin! Pięć dni! Czuję, że nie umiem normalnie funkcjonować, bez ukochanego.
Po chwili słyszę kroki w przedpokoju. Zmierzają do sypialni!
- Clary…- słyszę głos brata – Clary? Śpisz?
Nie odpowiadam. Nie mam zamiaru rozmawiać z nim! Sekundę później czuję ręce pod moimi kolanami i karkiem.
- Co ty wyprawiasz? – oburzam się.
- Czyli już nie śpisz? – uśmiechnął się – Świetnie, bo musimy pośpieszyć się z uciekaniem.
- Co? Dokąd? – przecieram ręką załzawione oczy – O czym ty mówisz?
- Długa historia. Opowiem ci ją w nowym miejscu. –pomaga mi wstać z łóżka – A teraz chodź, bo Dave otworzył nam bramę.
Podążyliśmy do sąsiedniego pokoju, gdzie czarownik stworzył portal. Miałam lekko rozmazany obraz, ponieważ przeszłam z ciemnego pokoju do jasnego, ale także dlatego, że pół nocy przeleżałam płacząc za Jace’em.

***
Biegli wąską uliczką. Nikt się nie odzywał przez całą drogę do instytutu. Alec trzymał nową zdobycz, a Jace był w zupełnie innym świecie, a przynajmniej jego dusza. Zamartwiał się Clary, tym gdzie jest, co się z nią dzieje. Chcieli jak najszybciej sprowadzić Cichych Braci! Isabelle weszła do swojego pokoju i chwyciła swój różowy telefon.
- Brat Zachariasz? – zapytała Isabelle.
- Nie. Brat Enoch.- odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki.
- Potrzebujemy natychmiastowej pomocy od Braci. Mógłby ktoś się z was zjawić? Brat Zachariasz?
- Brat Zachariasz jest zajęty. Zaraz się zjawie, córko Maryse.
- Dziękuję.
Po chwili po korytarzu było słychać krzyki bólu, kaszel i duszenie. Isabelle i Alec wybiegli z pokoi, podążając za dźwiękiem. Dochodził z pokoju Jace! Chcieli otworzyć drzwi, lecz okazały się zamknięte.
- Jace! Otwórz!- Krzyczała Isabelle, ale jedyną odpowiedzią były jęki i szloch – Zrób coś Alec!
- Odsuń się, Izzy! – i jednym kopnięciem wyważył drzwi.
Zobaczyli Jace klęczącego na kolanach z jedną ręką na brzuchu, a drugą na łóżku. Próbował wstać, ale ból był zbyt silny. Od razu zgiął się w pół, krzycząc.
- O boże, Jace! – Upadła koło niego Isabelle – Co się stało? Jace.. – zaszlochała.
- Umieram- wyszeptał- Idźcie pro….- przerwał ponieważ z jego ust wydobył się jęk bólu.
Usłyszeli skrzypnięcie za sobą. Alec obrócił się i to co zobaczył, zamurowało go. Magnus, tutaj!
- Wziął lekarstwo? – zapytał, nie zwracając uwagi na swojego byłego.
- Nie mogę..- wyszeptał Jace.
- Brat Enoch zaraz tu będzie..- zaczęła Isabelle.
- Ale nie wiadomo czy przeżyje do jego przybycia. Podaj mi to lekarstwo.
Gdy Alec podawał lek Magnusowi zetknęli się palcami. Obydwaj poczuli przepływ prądu. Zerknęli na siebie, ale czarownik nie potrafił dłużej spojrzeć mu w oczy. Całą uwagę zwrócił na umierającego, a potem znowu na lek. Uniósł dłoń, z których błysnęły srebrzysto- białe promienie. Gdy skończył podszedł do Jace.
- Weź to!- podał mu.
- Ale.. – zaczęła Isabelle.
- Sprawdziłem lęk. Musisz to zażyć..
Po tych słowach Isabelle wyrwała buteleczkę z jego rąk, odkręciła i napoiła swojego przyjaciela.
- Sebastian mówił prawdę. – wyszeptał Alec.
Magnus spojrzał na niego z tęsknota i współczuciem.
- Przykro mi. – powiedział.
- Możemy porozmawiać? – nie czekając na odpowiedź, wyszedł z pokoju bez słowa.

***
Znaleźliśmy się w jakiś ciemnym pomieszczeniu. Ciemność! Czy ja żyję? Może umarłam. Gdzie jest mój brat i czarownik? Zaczęłam szybciej oddychać. Muszę się uspokoić. Nie tak zachowują się nocni łowcy! Po chwili poczułam rękę na ramieniu i zaczęłam krzyczeć.
- Spokojnie, siostrzyczko. – usłyszałam szept – To tylko ja.
Rozluźniłam się. Nie sądziłam, że kiedykolwiek poczuję się swobodnie i bezpiecznie przy nim.
- Gdzie jesteśmy? – wtuliłam się tyłem w brata.
- Zaraz się dowiesz. – objął mnie ramieniem.
- Sebastian! – krzyknęłam – Do jasnej cholery gdzie jesteśmy? Następna jakaś tajna kryjówka?
- Można tak to ująć, Clary. – odpowiedział –Chodź.
- Nie wiem gdzie. Nic nie widzę.
Przyciągnął ją jeszcze bliżej.
- Trzymaj się mnie, a zajdziesz.
Po długiej wędrówce, nie wiadomo gdzie ciekawość Clary zwyciężyła.
- Odpowiesz mi na moje pytanie?
- Jakie, znowu? – uśmiechnął się.
- Gdzie jesteśmy?- popatrzałam na niego.

- W innym wymiarze. Poznaj miejsce, gdzie żyją demony, siostrzyczko. 

5 komentarzy:

  1. Świetny rozdział!
    Kończysz pisać w takim ciekawym momencie... niecierpliwe czekam na kolejne posty.
    Emersion :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emersion! Postaram się dodać jutro, choć że mam napięty grafik :)

      Usuń
  2. Proszę o częstsze dodawanie kolejnych rozdziałów, dziękuję, tyle w tym temacie

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko dzieje się u ciebie za szybko i nie można się wczuć w historię. Wszyscy gdzieś biegają,spieszą się i ty także za mocno się spieszysz z pisaniem, Niestety nie podoba mi się na obecną chwilę.

    OdpowiedzUsuń