Rozdział 14
Starałam się zasnąć,
ale nie potrafiłam. Mogłam myśleć tylko o Jace’ie. Pragnęłam go zobaczyć,
wtulić się w jego ramiona, namiętnie pocałować, powiedzieć ‘kocham cię’ i usłyszeć
‘ ja ciebie też’. Na razie nic z tego. Sebastian się nie zgodził. Mam czekać do
swoich urodzin! Pięć dni! Czuję, że nie umiem normalnie funkcjonować, bez
ukochanego.
Po chwili słyszę kroki
w przedpokoju. Zmierzają do sypialni!
- Clary…- słyszę głos
brata – Clary? Śpisz?
Nie odpowiadam. Nie
mam zamiaru rozmawiać z nim! Sekundę później czuję ręce pod moimi kolanami i
karkiem.
- Co ty wyprawiasz? –
oburzam się.
- Czyli już nie śpisz?
– uśmiechnął się – Świetnie, bo musimy pośpieszyć się z uciekaniem.
- Co? Dokąd? –
przecieram ręką załzawione oczy – O czym ty mówisz?
- Długa historia.
Opowiem ci ją w nowym miejscu. –pomaga mi wstać z łóżka – A teraz chodź, bo
Dave otworzył nam bramę.
Podążyliśmy do sąsiedniego
pokoju, gdzie czarownik stworzył portal. Miałam lekko rozmazany obraz, ponieważ
przeszłam z ciemnego pokoju do jasnego, ale także dlatego, że pół nocy
przeleżałam płacząc za Jace’em.
***
Biegli wąską uliczką.
Nikt się nie odzywał przez całą drogę do instytutu. Alec trzymał nową zdobycz,
a Jace był w zupełnie innym świecie, a przynajmniej jego dusza. Zamartwiał się Clary, tym gdzie jest, co się z nią dzieje. Chcieli jak
najszybciej sprowadzić Cichych Braci! Isabelle weszła do swojego pokoju i
chwyciła swój różowy telefon.
- Brat Zachariasz? –
zapytała Isabelle.
- Nie. Brat Enoch.-
odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki.
- Potrzebujemy natychmiastowej
pomocy od Braci. Mógłby ktoś się z was zjawić? Brat Zachariasz?
- Brat Zachariasz jest
zajęty. Zaraz się zjawie, córko Maryse.
- Dziękuję.
Po chwili po korytarzu
było słychać krzyki bólu, kaszel i duszenie. Isabelle i Alec wybiegli z pokoi,
podążając za dźwiękiem. Dochodził z pokoju Jace! Chcieli otworzyć drzwi, lecz
okazały się zamknięte.
- Jace! Otwórz!-
Krzyczała Isabelle, ale jedyną odpowiedzią były jęki i szloch – Zrób coś Alec!
- Odsuń się, Izzy! – i
jednym kopnięciem wyważył drzwi.
Zobaczyli Jace
klęczącego na kolanach z jedną ręką na brzuchu, a drugą na łóżku. Próbował
wstać, ale ból był zbyt silny. Od razu zgiął się w pół, krzycząc.
- O boże, Jace! –
Upadła koło niego Isabelle – Co się stało? Jace.. – zaszlochała.
- Umieram- wyszeptał-
Idźcie pro….- przerwał ponieważ z jego ust wydobył się jęk bólu.
Usłyszeli skrzypnięcie
za sobą. Alec obrócił się i to co zobaczył, zamurowało go. Magnus, tutaj!
- Wziął lekarstwo? –
zapytał, nie zwracając uwagi na swojego byłego.
- Nie mogę..-
wyszeptał Jace.
- Brat Enoch zaraz tu
będzie..- zaczęła Isabelle.
- Ale nie wiadomo czy
przeżyje do jego przybycia. Podaj mi to lekarstwo.
Gdy Alec podawał lek
Magnusowi zetknęli się palcami. Obydwaj poczuli przepływ prądu. Zerknęli na
siebie, ale czarownik nie potrafił dłużej spojrzeć mu w oczy. Całą uwagę
zwrócił na umierającego, a potem znowu na lek. Uniósł dłoń, z których błysnęły
srebrzysto- białe promienie. Gdy skończył podszedł do Jace.
- Weź to!- podał mu.
- Ale.. – zaczęła Isabelle.
- Sprawdziłem lęk.
Musisz to zażyć..
Po tych słowach
Isabelle wyrwała buteleczkę z jego rąk, odkręciła i napoiła swojego
przyjaciela.
- Sebastian mówił
prawdę. – wyszeptał Alec.
Magnus spojrzał na
niego z tęsknota i współczuciem.
- Przykro mi. –
powiedział.
- Możemy porozmawiać? –
nie czekając na odpowiedź, wyszedł z pokoju bez słowa.
***
Znaleźliśmy się w
jakiś ciemnym pomieszczeniu. Ciemność! Czy ja żyję? Może umarłam. Gdzie jest
mój brat i czarownik? Zaczęłam szybciej oddychać. Muszę się uspokoić. Nie tak
zachowują się nocni łowcy! Po chwili poczułam rękę na ramieniu i zaczęłam
krzyczeć.
- Spokojnie,
siostrzyczko. – usłyszałam szept – To tylko ja.
Rozluźniłam się. Nie sądziłam,
że kiedykolwiek poczuję się swobodnie i bezpiecznie przy nim.
- Gdzie jesteśmy? –
wtuliłam się tyłem w brata.
- Zaraz się dowiesz. –
objął mnie ramieniem.
- Sebastian! –
krzyknęłam – Do jasnej cholery gdzie jesteśmy? Następna jakaś tajna kryjówka?
- Można tak to ująć,
Clary. – odpowiedział –Chodź.
- Nie wiem gdzie. Nic
nie widzę.
Przyciągnął ją jeszcze
bliżej.
- Trzymaj się mnie, a
zajdziesz.
Po długiej wędrówce,
nie wiadomo gdzie ciekawość Clary zwyciężyła.
- Odpowiesz mi na moje
pytanie?
- Jakie, znowu? – uśmiechnął
się.
- Gdzie jesteśmy?-
popatrzałam na niego.
- W innym wymiarze.
Poznaj miejsce, gdzie żyją demony, siostrzyczko.
Świetny rozdział!
OdpowiedzUsuńKończysz pisać w takim ciekawym momencie... niecierpliwe czekam na kolejne posty.
Emersion :3
Emersion! Postaram się dodać jutro, choć że mam napięty grafik :)
UsuńProszę o częstsze dodawanie kolejnych rozdziałów, dziękuję, tyle w tym temacie
OdpowiedzUsuńwow boskie
OdpowiedzUsuńWszystko dzieje się u ciebie za szybko i nie można się wczuć w historię. Wszyscy gdzieś biegają,spieszą się i ty także za mocno się spieszysz z pisaniem, Niestety nie podoba mi się na obecną chwilę.
OdpowiedzUsuń