Rozdział 13
Weszli do małego
sklepu z antykami. Przechodzili z jednego regału do drugiego. Gdy byli już
blisko kasy, Alec zauważył coś. Momentalnie się zatrzymał.
- Alec, o co chodzi? –
zapytał Jace, gdy wpadł na przyjaciela.
Chłopak nie
odpowiedział. Jace poszedł za jego wzrokiem i dostrzegł małe srebrne pudełko, a
obok niego jakiś stary kielich.
- O co wam chodzi? –
zdenerwowała się Isabelle.
Ominęła chłopców i
podeszła do starszego pana.
- Dobry wieczór. –
uśmiechnęła się – Czy pan jest właścicielem? – gdy starszy pan przytaknął,
kontynuowała – David , tak? – Znowu przytaknął – Musimy porozmawiać. – powiedziała
stanowczo.
Mężczyzna popatrzał na
dziewczynę, a potem przeniósł wzrok na chłopców. Już wiedział z kim ma do
czynienia .
- Udzieliłem
wszelakich informacji Clave. Jeżeli nic nie kupujecie, proszę opuścić to
miejsce.
- Mamy pytania. –
odezwał się Jace – Tylko kilka, a potem nas nie będzie.
- Jakie znowu pytania?
– oburzył się – Nie znałem tej dziewczyny. Nie mogłem pomóc, ja…
- Nie o nią nam
chodzi. – przerwał Jace – Widział pan ją tutaj? – pokazał swoje zdjęcie z
Clary.
- Nie, ale –
przypatrzył się – Jest bardzo podobna do.. Czy to córka Jocelyn?
Rodzeństwo popatrzało
na siebie zdziwione. Skąd on zna matkę Clary. Jak zna ją to możliwe, że zna
ojca i… brata.
- Skąd pan wie? Zna ją
pan? – pierwsza zapytała Isabelle.
- Oj, tak. Cudowna
kobieta. Często tu przychodziła.
- Po co? – spytał
Jace.
- Kiedyś potrzebowała
kilku rzeczy. Opowiadała mi o mężu i wojnie.
- Myślisz, że Jocelyn
z Luke’em przygotowują się na wojnę za plecami Clave?- spytała Isabelle brata.
- Wątpię. Nie popełnia
takich błędów od… Kiedy ostatni raz tutaj była? – spytał.
- Trzy tygodnie temu.
- Powiedział, że
kiedyś potrzebowała. Kiedy konkretnie? –wtrącił się Alec.
- Nie pamiętam, ale
była wtedy w ciąży.
- Piętnaście lat temu!
– krzyknęła Isabelle – Szykowała się do powstania.
- Więc dlaczego była
tutaj trzy tygodnie temu?
- Poprosiła mnie o
demoniczną mapę oraz obserwowanie okolicy.
- Demoniczną mapę?-
zdziwiła się Isabelle – Co to takiego?
- Mapa, która
wyszukuje demony na całym świecie. Pokaże ci, jaki demon jest w konkretnym
miejscu. Zaginęła kilka lat temu. – popatrzył na starca Alec.
- Skoro zaginęła, to
skąd on.. ? – powiedziała Isabelle.
- Dobre pytanie. Skąd
ją masz? Gdzie ona jest? – zapytał Jace.
- Jocelyn ją kiedyś
miała i ukryła gdzieś u mojego starego przyjaciela. Ostatnio mnie
poinformowała, a ja po prostu wykonują jej zlecenie.
- Widział pan go? –
podał zdjęcie Sebastiana – Gdziekolwiek?
- Tak. – przypatrzył
się bardziej. – Był tutaj tydzień temu, po jakieś zioła. Potrzebował leku.
- Coś jeszcze?
- Nie.
- Jeszcze jedno.. –
powiedział Alec – Muszę mieć to tam. – pokazał palcem na kielich i srebrne
pudełko.
- Dobrze, ale trzeba
zapłacić za to.
Alec zrobił skwaszoną
minę.
- Ile? – spytała
Isabelle.
- Dla was nephilim
trzysta dolarów.
- A może zawrzyjmy
układ. – Powiedział Jace, z łobuzerskim uśmiechem – Weźmiemy to i w zamian cię
nie zabijemy.
- Sto dolarów? –
zapytał strzec.
- Masz. – Isabell rzuciła pieniądze na ladę – Bierz to Alec i idziemy, bo zaraz nie wytrzymam.
***
Brat Zachariasz
wchodzi do Sali anioła w czasie rady. Wszyscy zebrani przerywają opracowywanie
planu znalezienia Sebastiana.
- Nie masz tutaj
wstępu. – odezwał się jakiś głos.
- Dokładnie! Trwa
narada! – poparli następni.
- Cisza! – krzyknęła
Maryse – Co cię sprowadza do nas Bracie Zachariaszu?
- Znaleźliśmy
Jonathana. – powiedział.
Większość osób na Sali
wstrzymała oddech, na dźwięk tego imienia. Konsul wstał i popatrzyłł po
zabranych i skupił wzrok na Cichym Bracie.
- Gdzie?
- Paryż, hotel Baiser.
- Dziękujemy. –
odpowiedziała Maryse. – Zbierajcie się.
- Ja tutaj wykonuję
rozkazy, Maryse. – oburzył Konsul.
- Nie tym razem! –
zbliżyła się do niego – Po pierwsze jesteś na moim terenie, po drugie tu chodzi
o Sebastiana.
- Nie możemy tak po
prostu iść i go zabić. –odpowiedział.
- Nie? – popatrzała na
niego – Czyżbyś brał przykład ze swojego poprzednika? On zdradził nas dla
Valentina, a ty może robisz to dla jego syna, co?
- Jak śmiesz mnie o to
podejrzewać!- krzyknął Konsul – Zastanów się o czym mówisz, bo stracisz
stanowisko i instytut.
- Grozisz mi? Jak Sebastian?
Cała sala była zdziwiona wymianą tych zdań.
- Co ty mówisz,
Maryse?
- Słyszałeś! Chce,
żebyś przeszedł test miecza.- powiedziała – Udowodnij, że nie współpracujesz z
nim.
Po chwili na Sali słyszano
okrzyki popierające Maryse.
- Straż!- krzyknął
inkwizytor – Zabrać go do celi w Cichym Mieście. – wskazał palcem na konsula –
Jutro staniesz przed sądem.
Z tłumu wyszło trzech
wysokich mężczyzn, zabrało konsula pod ramię i udało się z Bratem Zachariaszem.
Nocni łowcy, uzbrojeni stanęli gotowi do walki przed kobietą. Maryse odwróciła
się i sięgnęła po telefon.
- Magnus? –
powiedziała – Musisz zaraz zjawić się w instytucie i otworzyć nam bramę do
Paryża.
Już nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału
OdpowiedzUsuńSkąd w tobie taki dar pisania, takie pomysły i te wymyślne sceny, super!
OdpowiedzUsuń