poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 13

Weszli do małego sklepu z antykami. Przechodzili z jednego regału do drugiego. Gdy byli już blisko kasy, Alec zauważył coś. Momentalnie się zatrzymał.
- Alec, o co chodzi? – zapytał Jace, gdy wpadł na przyjaciela.
Chłopak nie odpowiedział. Jace poszedł za jego wzrokiem i dostrzegł małe srebrne pudełko, a obok niego jakiś stary kielich.
- O co wam chodzi? – zdenerwowała się Isabelle.
Ominęła chłopców i podeszła do starszego pana.
- Dobry wieczór. – uśmiechnęła się – Czy pan jest właścicielem? – gdy starszy pan przytaknął, kontynuowała – David , tak? – Znowu przytaknął – Musimy porozmawiać. – powiedziała stanowczo.
Mężczyzna popatrzał na dziewczynę, a potem przeniósł wzrok na chłopców. Już wiedział z kim ma do czynienia .
- Udzieliłem wszelakich informacji Clave. Jeżeli nic nie kupujecie, proszę opuścić to miejsce.
- Mamy pytania. – odezwał się Jace – Tylko kilka, a potem nas nie będzie.
- Jakie znowu pytania? – oburzył się – Nie znałem tej dziewczyny. Nie mogłem pomóc, ja…
- Nie o nią nam chodzi. – przerwał Jace – Widział pan ją tutaj? – pokazał swoje zdjęcie z Clary.
- Nie, ale – przypatrzył się – Jest bardzo podobna do.. Czy to córka Jocelyn?
Rodzeństwo popatrzało na siebie zdziwione. Skąd on zna matkę Clary. Jak zna ją to możliwe, że zna ojca i… brata.
- Skąd pan wie? Zna ją pan? – pierwsza zapytała Isabelle.
- Oj, tak. Cudowna kobieta. Często tu przychodziła.
- Po co? – spytał Jace.
- Kiedyś potrzebowała kilku rzeczy. Opowiadała mi o mężu i wojnie.
- Myślisz, że Jocelyn z Luke’em przygotowują się na wojnę za plecami Clave?- spytała Isabelle brata.
- Wątpię. Nie popełnia takich błędów od… Kiedy ostatni raz tutaj była? – spytał.
- Trzy tygodnie temu.
- Powiedział, że kiedyś potrzebowała. Kiedy konkretnie? –wtrącił się Alec.
- Nie pamiętam, ale była wtedy w ciąży.
- Piętnaście lat temu! – krzyknęła Isabelle – Szykowała się do powstania.
- Więc dlaczego była tutaj trzy tygodnie temu?
- Poprosiła mnie o demoniczną mapę oraz obserwowanie okolicy.
- Demoniczną mapę?- zdziwiła się Isabelle – Co to takiego?
- Mapa, która wyszukuje demony na całym świecie. Pokaże ci, jaki demon jest w konkretnym miejscu. Zaginęła kilka lat temu. – popatrzył na starca Alec.
- Skoro zaginęła, to skąd on.. ? – powiedziała Isabelle.
- Dobre pytanie. Skąd ją masz? Gdzie ona jest? – zapytał Jace.
- Jocelyn ją kiedyś miała i ukryła gdzieś u mojego starego przyjaciela. Ostatnio mnie poinformowała, a ja po prostu wykonują jej zlecenie.
- Widział pan go? – podał zdjęcie Sebastiana – Gdziekolwiek?
- Tak. – przypatrzył się bardziej. – Był tutaj tydzień temu, po jakieś zioła. Potrzebował leku.
- Coś jeszcze?
- Nie.
- Jeszcze jedno.. – powiedział Alec – Muszę mieć to tam. – pokazał palcem na kielich i srebrne pudełko.
- Dobrze, ale trzeba zapłacić za to.
Alec zrobił skwaszoną minę.
- Ile? – spytała Isabelle.
- Dla was nephilim trzysta dolarów.
- A może zawrzyjmy układ. – Powiedział Jace, z łobuzerskim uśmiechem – Weźmiemy to i w zamian cię nie zabijemy.
- Sto dolarów? – zapytał strzec.
- Masz. – Isabell rzuciła pieniądze na ladę – Bierz to Alec i idziemy, bo zaraz nie wytrzymam.

***
Brat Zachariasz wchodzi do Sali anioła w czasie rady. Wszyscy zebrani przerywają opracowywanie planu znalezienia Sebastiana.
- Nie masz tutaj wstępu. – odezwał się jakiś głos.
- Dokładnie! Trwa narada! – poparli następni.
- Cisza! – krzyknęła Maryse – Co cię sprowadza do nas Bracie Zachariaszu?
- Znaleźliśmy Jonathana. – powiedział.
Większość osób na Sali wstrzymała oddech, na dźwięk tego imienia. Konsul wstał i popatrzyłł po zabranych i skupił wzrok na Cichym Bracie.
- Gdzie?
- Paryż, hotel Baiser.
- Dziękujemy. – odpowiedziała Maryse. – Zbierajcie się.
- Ja tutaj wykonuję rozkazy, Maryse. – oburzył Konsul.
- Nie tym razem! – zbliżyła się do niego – Po pierwsze jesteś na moim terenie, po drugie tu chodzi o Sebastiana.
- Nie możemy tak po prostu iść i go zabić. –odpowiedział.
- Nie? – popatrzała na niego – Czyżbyś brał przykład ze swojego poprzednika? On zdradził nas dla Valentina, a ty może robisz to dla jego syna, co?
- Jak śmiesz mnie o to podejrzewać!- krzyknął Konsul – Zastanów się o czym mówisz, bo stracisz stanowisko i instytut.
- Grozisz mi? Jak Sebastian?
Cała sala była zdziwiona wymianą tych zdań.
- Co ty mówisz, Maryse?
- Słyszałeś! Chce, żebyś przeszedł test miecza.- powiedziała – Udowodnij, że nie współpracujesz z nim.
Po chwili na Sali słyszano okrzyki popierające Maryse.
- Straż!- krzyknął inkwizytor – Zabrać go do celi w Cichym Mieście. – wskazał palcem na konsula – Jutro staniesz przed sądem.
Z tłumu wyszło trzech wysokich mężczyzn, zabrało konsula pod ramię i udało się z Bratem Zachariaszem. Nocni łowcy, uzbrojeni stanęli gotowi do walki przed kobietą. Maryse odwróciła się i sięgnęła po telefon.

- Magnus? – powiedziała – Musisz zaraz zjawić się w instytucie i otworzyć nam bramę do Paryża.

2 komentarze:

  1. Już nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd w tobie taki dar pisania, takie pomysły i te wymyślne sceny, super!

    OdpowiedzUsuń