Rozdział 6
- Powiecie mi o co
chodzi? – spytał Jace.
Siedzieli w ‘Taki’,
obgadując informacje, które znalaźli i opracowując plan. Isabelle uznała, żeby
powiedzieć Jace'owi, dlaczego z rana wzięli go z instytutu pod pretekstem patrolowania terytorium i szukania demonów.
- Mamy pomysł jak
zniszczyć Lilith i pokrzyżować plany Sebastiana. –powiedział Alec.
- Jak? Zamieniam się w
słuch. A może coś zamówimy, jestem głodny.
- Jace.. – przerwała
mu Isabelle.
- Co? Jestem głodny.
- Skup się!
- Zostaw go Izzy.
Dobrze Jace, zamówmy najpierw. – zgodził się z nim Alec.
Po chwili podeszła do nich kelnerka Nikki.
Zamówili to co zazwyczaj. Alec i Jace wzięli frytki i jakieś mięso, a Isabelle
wzięła owocowy sorbet.
- Więc co to za
pomysł? – powiedział Jace, wkładając frytkę do ust.
- Uwięzimy Lilith w
wymiarze, tak aby nie można było jej wezwać. – wyszeptał Alec.
- Co? Jak? – wiedząc
ich miny, od razu się zorientował – Nie.. Tylko mi nie mów, że czarna magia.
- Ale pomyśl Jace..-
odezwała się Izzy – Podzielimy jej duszę czy co tam ona ma na kilkanaście
kawałków i każdy wyślemy w inny wymiar. Zostanie uwięziona w kilku wymiarach i
nie będzie miała szansy powrócić, Sebastianj ej nie wezwie. A nawet jak będzie
chciał jej pomóc to zajmie mu to lata.
- A pomyśleliście o
konsekwencjach? Chcesz użyć czarny magii poprzez niebo czy piekło? Razjel nie
jest już chętny do pomocy, a demony zażądają czegoś co prawdopodobnie nas
zniszczy!
- Porozmawiamy z
Magnusem – powiedziała Izzy.
- Nie musimy… - zaczął
Alec – już z nim rozmawiałem i zaraz tu będzie.
***
Maryse siedziała w
sali anioła i przeglądała mapy, książki oraz rozpracowywała plan dnia dla nocnych łowców.
Nagle usłyszała odgłos zamykanych drzwi za sobą.
- Witaj Maryse –
powiedział Konsul.
- Musimy porozmawiać.
– dokończył Inkwizytor- Clave nas wzywa.
Miała tyle myśli na
raz. Miała nadzieję, że mają informację, że Jonathan Morgenstern nie żyje, ale
po wyrazie ich twarzy szczerze zwątpiła.
- Zapraszam,
usiądźcie. – wskazała na krzesła naprzeciwko siebie. – Co jest tak ważnego, że aby
mnie poinformować przybyliście osobiście?
- hmmm.. może
Jonathan? – podpowiedział Inkwizytor.
- Co dokładnie? – zaniepokoiła
się.
- Znaleźli kolejne
zwłoki i wiemy, gdzie ostatnio go widziano. Przekazał również informację, za
pomocą listu do niektórych. – powiedział konsul.
- Co? Możecie jaśniej
mówić. – poprosiła.
- Oczywiście. –
dopowiedział Inkwizytor – zginęła Helen Blackthorn. Według sekcji Cichych Braci
umarła na skutek kontaktu w demonami. A Jonathan pojawił się w starej
posiadłości Clary Fray. Zabrał od kobiety na dolę wszystko co potrzebował.
Poczynając od eliksirów kończąc na księgach.
- Madame Dorothea? –
spytała Maryse.
- Tak. Są nasi młodzi
nocni łowcy? – spytał konsul.
- Moje dzieci wyszły
na patrolowanie. Została tylko Clary.
- Zawołaj ją.-
powiedziała Inkwizytor.
Maryse wyszła z sali
anioła i pobiegła do pokoju Clary. Nie było jej tam. Zaczęła się obawiać, ze
jednak też gdzieś poszła, ale nagle usłyszała znajomy śmiech. Nagle z pokoju
obok wyszła Clary z Mike roześmiani. Podeszła do nich i poprosiła, aby Clary poszła z nią. Po chwili pojawiły się razem w sali z konsulem i inkwizytorem.
- Clary..- zaczął inkwizytor
– jak miło cię widzieć.
- A pana wręcz
przeciwnie.
- Charakterek tatusia.
– skomentował konsul.
- Jeżeli znowu jestem
tu aby wysłuchać, że mam pewne cechy mojego ojca to od razu sobie pójdę,
dobrze? – powiedziała stanowczo.
- Nie chodzi o twojego
ojca, lecz o brata.
- Co? Wiecie gdzie on
jest? – zdziwiła się Clary.
- Tak. Zostawił
niespodziankę dla Clave i ciebie.
- Dla mnie? O czym pan
mówi? –zapytałam.
W głowie Clary kłębiły się myśli -Czyżby mój sen,
naprawdę mógł to znaczyć? Czy on może pomóc Jace’owi? Jest lekarstwo dla niego
i mi je teraz przekażę? Czy..
- Clary, wszystko
dobrze? – zapytała troskliwym głosem Maryse.
- Tak. Co przekazał mi
mój brat?
- List. – powiedział
konsul.
- List?- zdziwiłam
się- Czy mogę..
- ..go zobaczyć?-
dokończył inkwizytor. – Ależ oczywiście.
Przekazali Clary kopertę,
jeszcze zamkniętą, co bardzo ją zdziwiło. Myślała, że Clave najpierw
przeczyta to, a potem jej odda.
- Dlaczego to jest
zamknięte? Myślałam, że Clave pierwsze to zobaczy. – powiedziała Clary.
- Chciało- powiedział
Inkwizytor, a w tym samym czasie konsul- Gdyby mogło.
- Gdyby mogło? Co
chcesz przez to powiedzieć?
- Czary, może to
zobaczyć tylko osoba do której to jest napisane.
Otworzyłam kopertę,
wyciągnęłam kartkę i ze strachem ją rozłożyłam. Wszyscy pochylają się nade mną
i przez ramię patrzą mi co jest napisane. Od razu poznałam pismo mojego brata.
- Wysłał ci pustą
kartkę.- zdziwiła się Maryse.
- Co? – odpowiedziała
również zdziwiona Clary. – Nie.
- Czar. – sprecyzował
konsul. – I jak widać tylko ona pozna tekst. – sprytne i niebezpieczne.
Clary skupiła się na
kartce i informacjach, które przesłał jej brat.
„ Witaj siostrzyczko,
Wiem, że strasznie za mną tęsknisz, więc przesyłam ci tej
list żebyś wiedziała, że u mnie wszystko dobrze. Brakuje tylko ciebie u mego
boku. A tak do rzeczy – dostałaś mój sen? Powiedźmy, że tak. Hmm.. Jace? Pomoc
jest bliżej niż myślisz siostro, ja jestem bliżej ciebie niż myślisz. Porozmawiamy
na koncercie twojego wampira. Z pewnością Clave będzie wymagało od ciebie
treści tego listu, ale nie możesz jej zdradzić. Nie możesz z nimi przyjść,
rozumiesz? Inaczej Jace zginie, bo wy mu nie pomożecie.. albo pomożecie za
późno. Powiedz im, że wyśmiewam się z Jace, że umiera? Zrób pokaz, wymyśl coś.
Powiedź, że informuję , że wszyscy zginą, poczynając od konsula i inkwizytora.
J.C.M.
Sebastian.”
Mój brat mi pomoże.
Nie mogę pozwolić Jace'owi umrzeć. Musze okłamać Clave. Muszę go ratować. Znowu
usłyszałam słowa Sebastiana, jakby był koło mnie: „ dla niego zrobisz wszystko.
Nawet jeśli miałabyś poruszyć piekło czy niebo?’’
- Więc co tam jest
napisane? – zapytał, patrząc na zapłakaną twarz dziewczyny – bo po twojej minie
wygląda na coś poważnego.
W tym momencie kartka
spłonęła żywym ogniem w moich rękach. Zaczęłam krzyczeć i się szarpać. Chciałam
być jak najdalej od tego wszystkiego.
- On napisał.. on nie
może umrzeć. – zaczęłam płakać.
- Kto Clary?-
zaciekawiła się Maryse.
- Jace- wyszeptałam.
- To ci napisał? Że
Jace umrze? – zdziwiła się Maryse.
- Tak. Wyśmiewał się,
że umrze.
- Tylko tyle? – spytał
inkwizytor.
- Nie – powiedziałam.
– Napisał, że wszyscy zginą i zacznie od was. – pokazała na konsula i
inkwizytora.
Oj zaczyna się już znów coś dziać skoro Clary oklamuje członków Clave tzn że ma zamiar spotkać się z bratem a to nic dobrego nie wróży. Świetnie to wymyśliłas
OdpowiedzUsuńNo no no zaczyna się :*** Świetny
OdpowiedzUsuń