niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 6

- Powiecie mi o co chodzi? – spytał Jace.
Siedzieli w ‘Taki’, obgadując informacje, które znalaźli i opracowując plan. Isabelle uznała, żeby powiedzieć Jace'owi, dlaczego z rana wzięli go z instytutu pod pretekstem patrolowania terytorium i szukania demonów.
- Mamy pomysł jak zniszczyć Lilith i pokrzyżować plany Sebastiana. –powiedział Alec.
- Jak? Zamieniam się w słuch. A może coś zamówimy, jestem głodny.
- Jace.. – przerwała mu Isabelle.
- Co? Jestem głodny.
- Skup się!
- Zostaw go Izzy. Dobrze Jace, zamówmy najpierw. – zgodził się z nim Alec.
 Po chwili podeszła do nich kelnerka Nikki. Zamówili to co zazwyczaj. Alec i Jace wzięli frytki i jakieś mięso, a Isabelle wzięła owocowy sorbet.
- Więc co to za pomysł? – powiedział Jace, wkładając frytkę do ust.
- Uwięzimy Lilith w wymiarze, tak aby nie można było jej wezwać. – wyszeptał Alec.
- Co? Jak? – wiedząc ich miny, od razu się zorientował – Nie.. Tylko mi nie mów, że czarna magia.
- Ale pomyśl Jace..- odezwała się Izzy – Podzielimy jej duszę czy co tam ona ma na kilkanaście kawałków i każdy wyślemy w inny wymiar. Zostanie uwięziona w kilku wymiarach i nie będzie miała szansy powrócić, Sebastianj ej nie wezwie. A nawet jak będzie chciał jej pomóc to zajmie mu to lata.
- A pomyśleliście o konsekwencjach? Chcesz użyć czarny magii poprzez niebo czy piekło? Razjel nie jest już chętny do pomocy, a demony zażądają czegoś co prawdopodobnie nas zniszczy!
- Porozmawiamy z Magnusem – powiedziała Izzy.
- Nie musimy… - zaczął Alec – już z nim rozmawiałem i zaraz tu będzie.

***
Maryse siedziała w sali anioła i przeglądała mapy, książki oraz rozpracowywała plan dnia dla nocnych łowców.
Nagle usłyszała odgłos zamykanych drzwi za sobą.
- Witaj Maryse – powiedział Konsul.
- Musimy porozmawiać. – dokończył Inkwizytor- Clave nas wzywa.
Miała tyle myśli na raz. Miała nadzieję, że mają informację, że Jonathan Morgenstern nie żyje, ale po wyrazie ich twarzy szczerze zwątpiła.
- Zapraszam, usiądźcie. – wskazała na krzesła naprzeciwko siebie. – Co jest tak ważnego, że aby mnie poinformować przybyliście osobiście?
- hmmm.. może Jonathan? – podpowiedział Inkwizytor.
- Co dokładnie? – zaniepokoiła się.
- Znaleźli kolejne zwłoki i wiemy, gdzie ostatnio go widziano. Przekazał również informację, za pomocą listu do niektórych. – powiedział konsul.
- Co? Możecie jaśniej mówić. – poprosiła.
- Oczywiście. – dopowiedział Inkwizytor – zginęła Helen Blackthorn. Według sekcji Cichych Braci umarła na skutek kontaktu w demonami. A Jonathan pojawił się w starej posiadłości Clary Fray. Zabrał od kobiety na dolę wszystko co potrzebował. Poczynając od eliksirów kończąc na księgach.
- Madame Dorothea? – spytała Maryse.
- Tak. Są nasi młodzi nocni łowcy? – spytał konsul.
- Moje dzieci wyszły na patrolowanie. Została tylko Clary.
- Zawołaj ją.- powiedziała Inkwizytor.
Maryse wyszła z sali anioła i pobiegła do pokoju Clary. Nie było jej tam. Zaczęła się obawiać, ze jednak też gdzieś poszła, ale nagle usłyszała znajomy śmiech. Nagle z pokoju obok wyszła Clary z Mike roześmiani. Podeszła do nich i poprosiła, aby Clary poszła z nią. Po chwili pojawiły się razem w sali z konsulem i inkwizytorem.
- Clary..- zaczął inkwizytor – jak miło cię widzieć.
- A pana wręcz przeciwnie.
- Charakterek tatusia. – skomentował konsul.
- Jeżeli znowu jestem tu aby wysłuchać, że mam pewne cechy mojego ojca to od razu sobie pójdę, dobrze? – powiedziała stanowczo.
- Nie chodzi o twojego ojca, lecz o brata.
- Co? Wiecie gdzie on jest? – zdziwiła się Clary.
- Tak. Zostawił niespodziankę dla Clave i ciebie.
- Dla mnie? O czym pan mówi? –zapytałam.
W głowie Clary kłębiły się myśli -Czyżby mój sen, naprawdę mógł to znaczyć? Czy on może pomóc Jace’owi? Jest lekarstwo dla niego i mi je teraz przekażę? Czy..
- Clary, wszystko dobrze? – zapytała troskliwym głosem Maryse.
- Tak. Co przekazał mi mój brat?
- List. – powiedział konsul.
- List?- zdziwiłam się- Czy mogę..
- ..go zobaczyć?- dokończył inkwizytor. – Ależ oczywiście.
Przekazali Clary kopertę, jeszcze zamkniętą, co bardzo ją zdziwiło. Myślała, że Clave najpierw przeczyta to, a potem jej odda.
- Dlaczego to jest zamknięte? Myślałam, że Clave pierwsze to zobaczy. – powiedziała Clary.
- Chciało- powiedział Inkwizytor, a w tym samym czasie konsul- Gdyby mogło.
- Gdyby mogło? Co chcesz przez to powiedzieć?
- Czary, może to zobaczyć tylko osoba do której to jest napisane.
Otworzyłam kopertę, wyciągnęłam kartkę i ze strachem ją rozłożyłam. Wszyscy pochylają się nade mną i przez ramię patrzą mi co jest napisane. Od razu poznałam pismo mojego brata.
- Wysłał ci pustą kartkę.- zdziwiła się Maryse.
- Co? – odpowiedziała również zdziwiona Clary. – Nie.
- Czar. – sprecyzował konsul. – I jak widać tylko ona pozna tekst. – sprytne i niebezpieczne.
Clary skupiła się na kartce i informacjach, które przesłał jej brat.
Witaj siostrzyczko,
Wiem, że strasznie za mną tęsknisz, więc przesyłam ci tej list żebyś wiedziała, że u mnie wszystko dobrze. Brakuje tylko ciebie u mego boku. A tak do rzeczy – dostałaś mój sen? Powiedźmy, że tak. Hmm.. Jace? Pomoc jest bliżej niż myślisz siostro, ja jestem bliżej ciebie niż myślisz. Porozmawiamy na koncercie twojego wampira. Z pewnością Clave będzie wymagało od ciebie treści tego listu, ale nie możesz jej zdradzić. Nie możesz z nimi przyjść, rozumiesz? Inaczej Jace zginie, bo wy mu nie pomożecie.. albo pomożecie za późno. Powiedz im, że wyśmiewam się z Jace, że umiera? Zrób pokaz, wymyśl coś. Powiedź, że informuję , że wszyscy zginą, poczynając od konsula i inkwizytora.
J.C.M.
Sebastian.”
Mój brat mi pomoże. Nie mogę pozwolić Jace'owi umrzeć. Musze okłamać Clave. Muszę go ratować. Znowu usłyszałam słowa Sebastiana, jakby był koło mnie: „ dla niego zrobisz wszystko. Nawet jeśli miałabyś poruszyć piekło czy niebo?’’
- Więc co tam jest napisane? – zapytał, patrząc na zapłakaną twarz dziewczyny – bo po twojej minie wygląda na coś poważnego.
W tym momencie kartka spłonęła żywym ogniem w moich rękach. Zaczęłam krzyczeć i się szarpać. Chciałam być jak najdalej od tego wszystkiego.
- On napisał.. on nie może umrzeć. – zaczęłam płakać.
- Kto Clary?- zaciekawiła się Maryse.
- Jace- wyszeptałam.
- To ci napisał? Że Jace umrze? – zdziwiła się Maryse.
- Tak. Wyśmiewał się, że umrze.
- Tylko tyle? – spytał inkwizytor.

- Nie – powiedziałam. – Napisał, że wszyscy zginą i zacznie od was. – pokazała na konsula i inkwizytora.

2 komentarze:

  1. Oj zaczyna się już znów coś dziać skoro Clary oklamuje członków Clave tzn że ma zamiar spotkać się z bratem a to nic dobrego nie wróży. Świetnie to wymyśliłas

    OdpowiedzUsuń