czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział 26

Jace zerwał się z łóżka i popędził do szafy, gdzie miał strój bojowy oraz broń. Ja też zaczęłam zbierać ciuchy porozrzucane po pokoju i zakładać na siebie. Szukałam noży, które ze sobą miałam, lecz znalazłam tylko mały nożyk wbity w ścianie. Wyjęłam go z posępną miną i obracałam w ręce. Widząc to chłopak, podszedł do mnie, objął mnie od tyłu i podał seraficki miecz.
- Dziękuję. – wzięłam go do ręki i od razu rozbłysnął.
Obróciłam się do Jace’a i dalej patrząc na miecz, rzekłam:
- Walczyłam nim, gdy Idris zaatakowały demony. – spojrzała na niego – Skąd go masz? Myślałam, że zaginął…
- Zachowałem go..- urwał – Gdy zniknęłaś, walczyłem nim. Każdą myślą, czynem byłem z Tobą. To jedna z wielu rzeczy, która po Tobie została. – popatrzał na nią – Kocham cię i ostatnie dni bez ciebie prawie mnie zabiły, ale żyłem myślą, że muszę cię uratować.. pomóc ci.
Usłyszeli krzyki za drzwiami, obijanie się mieczy o siebie, rozkazy Maryse.
- Musimy iść. – odezwałam się.
Włożył kilka mieczy do pochwy i wyciągnął seraficki miecz i zawołał:
- Nikir! – rozbłysnął jasnym ogniem. Jace wyważył drzwi i wybiegł na wojnę, a ja pobiegłam za nim.

***
Maryse wybiegła z Sali anioła razem z czarownikiem. Usłyszała krzyki i dźwięki obijanych się mieczy przy głównych drzwiach instytutu. Podeszła tam, a widok przeraził ją. Sebastian stał na środku z mieczem w dłoni i rozglądał się jakby czegoś szukał. Wokół niego nocni łowcy walczyli z osobami, które przypominały nocnych łowców, lecz ich oczy były czarne jak Jonathana Morgensterna. Obejrzałam się za ramię i zobaczyłam biegnącego Blackthorna.
- Zawiadom Clave!- krzyknęłam – Potrzebujemy pomocy.
Znowu spojrzałam na pole bitwy i dostrzegłam osobę, która mnie strasznie zdziwiła. Magnus ma rację. Stephen Herondale żyje i do tego walczy po stronie wroga. Po chwili u mojego boku stanął czarodziej.
- Widzisz? Mówiłem ci. – powiedział – Musimy uciekać, nie wygramy, jest nas za mało. – spojrzał na mnie.
Patrzyła na pole bitwy i musiałaa się z nim zgodzić. Wojownicy Sebastiana są niemożliwie silni. Pokonywali ich jednym ruchem.
- Otwórz bramę w Sali anioła, a ja idę na wojnę i postaram się ich zebrać.

***
Wbiegłam wokół nocnych łowców i wyciągnęłam seraficki miecz. Uniosłam go i wbiłam w pierwszą osobę biegnącą na mnie. Rozpoznałam ją od razu. To siostra Luke’a! Amatis usunęła się na podłogę, a z jej ust wyciekła czarna substancja. Chciałam przy niej uklęknąć, pomóc jej, ale poczułam silne ręce za sobą, które popchnęły mnie dalej. Jace objął mnie ramieniem, uniósł miecz i zaczął się rozglądać.
- Oni już dawno umarli, Clary.- wyszeptał.
Wiedziałam, że nie mogę im pomóc, ale to siostra Luke’a i…
- Uciekaj! – krzyknął Jace i popchnął mnie w stronę z której przyszłam.
Chwyciłam go za ramię i popatrzałam tam gdzie on. Sebastian z parszywym uśmiechem na twarzy szedł do nas. Wyciągnęłam miecz i wyszłam mu naprzeciw. Słyszałam sprzeciwy i krzyki Jace’a, abym uciekała, ale niedocierany do mnie. To ja musiałam zemścić się na bracie. To ja muszę go zabić. Nikt inny tylko ja.
Podszedł do nas ze szerokim uśmiechem na twarzy.
- Witaj, kochanie. Opuść miecz, skarbie, bo jeszcze się zranisz. –powiedział.
- Ciebie zranię. – odpowiedziałam.
Spojrzał na mnie, a potem na Jace’a. Nie spodziewał się takiej sytuacji. Myślał, że pobiegnę do niego, bo użył na mnie zaklęcia. Miałam ochotę przytulić się do niego i pocałować, ale wiedziałam już że te uczucia są nieprawdziwe. Czułam pociąg do chłopca, który stał za mną. Prawdziwe uczucia i do nich nie potrzebuje czarów. Ruszyłam na brata, schyliłam się i przejechałam mu mieczem po brzuchu. Zachwiał się, a po chwili na jego stroju bojowym było widać cięcie lekko zakrwawione. Podniósł swoja broń na wysokość mojego gardła.
- Chcesz walczyć, siostrzyczko? – zapytał – Jesteś po przegranej stronie.
- Zostaw ją, Sebastian! – krzyknął Jace i odepchnął mnie.
Po chwili dwójka chłopców skoczyła na siebie. Walczyli zawarcie. Razem poruszali się zwinnością Valentine, lecz Sebastian odziedziczył zgrabność po matce. Skoczył na Jace i swoim mieczem wybił mu broń. Jace był bezbronny, ale to go nie zniechęciło. Schylił się i postawił nogę Sebastianowi. Po chwili oboje byli na podłodze. Nie wiem jak to się stało, ale następnie Sebastian siedział na Jace’się i chwytał miecz, aby wbić mu w pierś.
- Pożegnaj się z życiem, bracie. – i podniósł miecz na wysokość jego serca.
Rzuciłam się na brata i podłożyłam mały nóż pod jego gardło. Pociągnęłam go, dopóki nie uwolniłam Jace’a. Sebastian się nie szarpał, lecz chwycił moją dłoń i zaczął mnie miziać.
- Clarisso, pamiętaj, że cię kocham – dalej nie przestawał masować energicznie mojej ręki – pamiętaj również namiętne chwile w łóżku.
Powiedział to specjalnie na głos, tak aby usłyszał to Jace! Spojrzał na nas, a w jego oczach zobaczyłam ogień zemsty. Wziął miecz leżący obok niego i wyszeptał:
- Zabiję cię!
Po tych słowach Sebastian przerzucił mnie przez ramię i rozłożył ręce dla Jace’a.
- Dalej braciszku, ale mam dla ciebie miłą niespodziankę. – uśmiechnął się – Jestem powiązany z Clarissą.
- Niemożliwe!
Zbliżył się do niego.
- Możesz sprawdzić.
Jace zaczął się wahać, lecz wiedziałam, ze musi to być kłamstwo. Wzięłam mały sztylet, który przed chwilą trafił przed moje nogi. Rzuciłam nimi prosto w ramię brata. Po chwili poczułam ogromne ukłucie w ramieniu i pojawiły się kropelki krwi. Spojrzałam na chłopców ze zdziwieniem.
- Jakim cudem? – spytałam
- Pamiętaj, że Stephen Herondale pracuje dla mnie. – mówiąc to patrzył na Jace’a.
Jace na dźwięk tego nazwiska cały się spiął.
- O czym ty mówisz? – spytał zszokowany.
Po chwili tłum zaczął się roztapiać i wyszedł z niego czarownik.
- Witaj synu. – powiedział Stephen.
Jace popatrzył najpierw na ojca, a potem na mnie.

- Przepraszam – wyszeptałam.

8 komentarzy:

  1. Nic dodać nic ująć UWIELBIAM :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super. Ale mam jedno pytanie. Skoro Clary jest połączona z Sebastianem to jak to jest możliwe, że jak przejechała mieczem po jego brzuchu to on krwawił a ona nie? Może coś z tego nie zrumialam, ale proszę o odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tego dowiemy się w następnym rozdziale ;) wyjaśni nam to Stephen Herondale :D

      Usuń
  3. Jak ty to robisz? Niesamowite ;) Czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny, wreszcie się doczekałam. Życzę dalszych sukcesów, bo piszesz rewelacyjnie ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic dodać nic ująć.Idę czytać następny, bo zżera mnie ciekawość ! <3

    OdpowiedzUsuń